Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skóry wiwern
Aurius:
//: Ha, tylko ja nie oberwałem niczym :D
Aurius chyba jako jedyny, którego jakoś wiwerny nie spostrzegły mógł zaatakować. Niestety stwory znały lepiej te tereny i już po chwili skrzydło leciało w jego kierunku. Ramię z tarczą natychmiast pojawiło się przed nim przyjmując cios. Osłona była dość wytrzymała żeby przetrzymać uderzenie. W następnym momencie zakonnik już szykował potężny atak dla swojego przeciwnika. Chwytając młot zdzielił gada obuchem w dół szczęki. Rozległ się pisk bestii, a ona sama cofnęła się w tył. Wiwerna nagle wzniosła się nieco wyżej i zaatakowała pazurami. Rycerz przycupnął najniżej jak mógł i zakrył górne partie ciała tarczą. Pazury rąbnęły w płaską powierzchnię tarczy i ześlizgnęły się po niej. Wtedy sługa Zartata rozpoczął swój atak. Wziął potężny zamach i posłał dwa silne ciosy prosto w czaszkę zwierzęcia, jeden po drugim. Słychać było trzask, więc raczej kości czaszki nie wytrzymały zbyt dobrze tego ataku.
Aurius nie zamierzał spocząć na laurach. Odłożył swój młot, by teraz zabawić się nieco zakonnym ostrzem. Dzierżąc pewnie miecz ruszył naprzód. Chciał pomóc swojemu królowi. Zaszarżował na jedną z wiwern, które go atakowały. Ta również chciała się wznieść do ataku szponami, lecz rycerz w ostatnim momencie wykonał ślizg pod nią jednocześnie osłaniając przód swego tułowia tarczą, tak a żeby bestia nie mogła go rozszarpać lądując nagle. Po tym szybkim manewrze rycerz wyprowadził kilka szybkich cięć raniąc jedno z skrzydeł bestii. Wiwerna równie szybko reagowała i zaraz po tym jak Aurius potraktował jej skrzydło, zaatakowała go swoją uzębioną paszczą. Wojownik ponownie użył swej niezawodnej tarczy. Poczuł cios i zęby próbujące rozgryźć metal, jednak materiał okazał się wytrzymalszy. Natychmiastową odpowiedzią ze strony zakonnika było rąbnięcie kantem tarczy. Raz na odrzucenie pyska wiwerny, drugi na próbę ogłuszenia i oddalenia paskudnej zębatej gęby. Gdy tak się stało, sługa Zartata wymierzył precyzyjnie cios swym mieczem i przebił głowę potwora w okolicach szczęki. Dla pewności rycerz przekręcił klingę w czaszce wroga o 180 stopni.
-Nie dam ci walczyć samemu królu!
6/19
Nocturn:
Nocturnus odbiegł od drzewa, po czym wypowiedział inkantację zaklęcia.
- Izipash!
Ucierpiała wiwerna ciesząca się nieprzytomnym orkiem. Po chwili padła. Nocturnus zaczął uciekać za kolejne drzewo.
7/19
Mohamed Khaled:
//Serio? Podpalenia? :P Mi się te inkantacje mylą.. Zaraz poprawie by były na kulę ognia :)
Widząc, że Mogul padł pod użądleniem, ruszył mu na pomoc. Heshar Anash! wykrzyczał. Po raz kolejny ognista kula powstała w ręce, i po raz kolejny trafiła w głowę. Stwór padł, zostało dwóch. Jeden w ogóle nie zwracał uwagi na to, wolał zająć się Mogulem, lecz jedna zaatakowała. Heshar! Heshar! wymówił po kolei! Dwa słupy ognia poleciały na bestie. Cudem uniknęła ich, tylko lekko się parząc. Heshar anash! wymówił ostatni raz. Tym razem powstała kula ognia została rzucona w trakcie tworzenia. Nie chybnie wiwerna była zbyt blisko by zrobić unik. Oberwała, padając i wyjąc z bólu. Minęło zaledwie kilka sekund jak przed Kratosem leżał kolejny martwy wróg.
Widząc że ostatnia z bestii koło Mogula już szykowała się do wszamania orka, ruszył do ataku. Wyciągnął oba miecze które zyskał od legend Valfden - Dragosaniego, i Aragorna.. Może i były to zwykłe miecze, ale jak przydatne w większej liczbie wrogów.. Biegł, mijając swych towarzyszy broni, aż dotarł do Mogula. Zrobił odpowiedni rozkrok i przybrał pozę bitewną. Wiwierna już chciała zacząć orka, gdy Kratos zadał cios. Bestia zaryczała, tym samym zwracając większą uwagę na bohatera. Wyszczerzyła swe żółte, i wielkie jak chu* zębiska. Cry natychmiastowo zaatakował. Ciął w okolicy szyi, twarzy by nie uszkodzić skór. W ten, stwór wykonał swój niechybny ruch. Zaatakował żądłem, lecz białowłosy zrobił unik, cudem unikając zranienia. Uderzył pierw w sam szpikulec, a potem obydwa miecze przyłożył do szyi i ciął. Miecze przejechały się po skórze przecinając ją, co doprowadziło do zdechnięcia zwierzęcia poprzez za duże wylanie krwi...
10/19 wiwern
//Mam nadzieje że łączenie magii, i wojowania w poście jest dozwolone ;D
Widząc że stał się atakiem kolejnych stworów, ruszył ku ucieczce..
Gunses:
Gunses szybko zrzucił z siebie płaszcz, wyszarpnął miecz z pochwy. Czarna gilotyna była ostrzejsza niż brzytwa. Podbiegł do atakujących go czterech wiwern, tak, aby zmusić je do ataku z przodu i kiedy były już 5 metrów przed nim wyciągnął ku nim prawą rękę i krzyknął
- Aenye! - przed dłonią, pomiędzy palcami utworzyła się niespokojna jasna kula i szybko eksplodowała przed rękę wampira. Eksplozja ta wywołała wybuch światła, który oślepiał. Gunses czekał tylko aby sprawdzić, czy udało mu się oślepić wszystkie cztery przeciwniczki.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Hagmar:
Opadł gwałtownie przy wiwernach które chciały spałaszować Mogula, zagwizdał odwracając ich uwagę. Oczywiście chwilę wcześniej przygotował zaklęcie. - Heshar! Z jego dłoni wystrzelił 5 metrowy słup ognia skierowany na bestie.
//Ile trafiłem zostawiam MG.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej