Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Elrond Ñoldor:
- Hue, hue, heu - zaśmiał się Elrond. Siedział z nogami rozwalonymi na stole, w ręku trzymał mocarny kufel z którego pociągnął jakby jego usta od lat nie dotykały płynów. Stróżka złotego spłynęła mu po brodzie.
Zeleris Flamel:
Dracon uwalił się na jedno z krzeseł. Drewno zaskrzypiało pod jego ciężarem. Nie, żeby się spasł, o nie! Krzesło po prostu było felerne! Wziął dzban i nalał sobie piwa do kufla. Jak dają, to trzeba być. Uprzejmość i dyplomacja tego wymaga. Pociągnął solidny łyk.
- Dobrze, przyznać trzeba - stwierdził. - Choć brak mi nieco miodu z Efehidon. - Podobnie jak i inni i on zawiesił oko na dziewczynie, która rozmawiała z Aragornem. ÂŁadna była. A blizna dodawała jej tylko uroku. Specyficznego, ale zawsze.
Aurius:
-Każdy musi sobie czasem pofolgować. - skomentował Aurius. Usiadł obok kompanii, ale nie wziął ani piwa, ani nie przyglądał się kobiecie. niezbyt go to wszystko interesowało.
Elrond Ñoldor:
- A wiesz Zelerisie, żem teraz baronem? Dwie gminy mam pod sobą. Obowiązek wielki, podatki trza zbierać... - mrugnął porozumiewawczo.
Zeleris Flamel:
Dracon uśmiechnął się przebiegle.
- Gratuluję. To wielki zaszczyt i takie tam. Napić się za to trzeba! - Napił się za to, bo tak trzeba.
- Ale... nie jesteś już młody, twoje ciało słabnie. Jesień życia, jak to mówią. A zima nadchodzi. Nie potrzebowałbyś może dziedzica? - zapytał. - Zaufanego i silnego, który wziąłby pod swoje skrzydła te ziemie, gdy tobie by się zmarło? - Ach ta przyjacielska troska!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej