Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Mohamed Khaled:
Za Auriusem szedł Kratos. My się jeszcze nie znamy? Zwą mnie Kratos. A ciebie? zapytał. Dotarli do portu. To gdzie teraz?
Zeleris Flamel:
Flamel uścisnął łapę drugiego dracona. Mocno, tak jak dracon powinien ściskać dłoń dracona.
- Cóż... od kilku ostatnich miesięcy, mieszkam tutaj. Matsumo w swej uprzejmości zaoferował gościnę - odpowiedział. - Słyszałem tylko niejasne pogłoski o sytuacji na Valfden. Więc przynajmniej ta część o wojnie jest prawdziwa. ÂŻałuję, że nie bardzo miałem jak stawić się do walki. - Usiadł na podłodze, jak to mieli w zwyczaju tutejsi.
- Straciłem całą moją wiedzę magiczną - wyznał po chwili z krzywym grymasem na twarzy. - Wszystko, każde zaklęcie i technikę. Pech, psia mać... Jak się miewa "moja" Gildia? - zapytał. Należało nadrobić stracony czas i ponowić naukę.
Devristus Morii:
"Twoja" Gildia nie istnieje odpowiedział krótko Elf.
Adaś:
Adamus nagle zniknął na rynku, Zainteresował go pewien stragan z ziołami. Intensywny zapach odrzucał, ale zarazem przypominał pewną przygodę, w karczmie głęboko w górach.
-Panocku, a nie macie jakiś dobrej mieszanki ziół i grzybków?
Hagmar:
- Były rozruchy... Gildie spalono, wielu magów straciło wtedy życie.
- Ale mistrz Elrond większość uratował i zabrał nas do dżungli, do takiej dziwnej i strasznej wieży. Ale był tam król więc było ok.. - dokończył za Aragorna Melkior.
- Kazałem zabrać dzieciaki, Pakt to nie miejsce dla maluchów. Nastały złe czasy dla magów.
//Targ
1000 junan... znaczy grzywien panie.
//Adaś:
- A mam panie, do czego potrzeba? Cele religijne, medyczne czy może rozrywkowe?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej