Tereny Valfden > Dział Wypraw
Argusiowe wakacje
Hagmar:
//Targ
- Panie, pan szukasz smoka czy tych mniejszych, Shizi? Bo prawdziwy czarny smok kosztuje fortunę. U nas te piękne stworzenia może i są powszechne ale nie znaczy to że są tanie. Odparł jakiś jakiś handlarz zwierzętami. - A jest pan może razem tym czarnym draconem? Imienia nie pomnę teraz.
Zeleris Flamel:
Tymczasem u Matsumo Aragorn zabawiał się z dziećmi. Nie tak jak pomyśleliście. Wasze miejsce w piekle już na was czeka. Nie był jednak jedynym gościem pana tego miejsca. Od pewnego czasu przebywał tutaj także inny dracon. Gdy tylko usłyszał o przybyciu gości z Valfden i dowiedział się, gdzie siedzi Aragorn, udał się tam. Chciał się przywitać. Nie widział go od dawna, od dawna też nie miał wieści z wyspy. Jedynie strzępy informacji, które były bardzo niepokojące. Drzwi pokoju w którym był Aragorn z dziećmi otworzyły się. W progu stanął czarny osobnik, ze skrzydłami, ogonem i całą resztą dracońskich atrybutów. Był to nie kto inny, a nie widziany na Valfden od około trzech lat Zeleris Flamel.
- Aragorn... - powiedział na widok Tacticusa, po czym wszedł do pokoju. - Jesteś jeszcze brzydszy niż ostatnio. - Wyszczerzył się w tak dobrze znanym, paskudnym uśmiechu. - Witaj, stary druhu.
Aurius:
-Częściowo panie, bardziej z widzenia, bo ja również przybywam z tego wymiaru. ÂŻeby mówić o ich dobrym poznaniu to raczej nie ma mowy z mojej strony.
Hagmar:
Aragorn odłożył na stolik czytaną dzieciakom książkę, wstał z łóżka i podszedł do Zelerisa wyciągając rękę na powitanie. - Witaj przyjacielu. Co tu porabiasz hę? Bo ja odwiedzam rodzinę i odpoczywam po tej paskudnej wojnie.
Mogul:
Tak, żem od niego, a co? Ork znał tylko jednego czarnego dracona.
To za ile czarne jaja idą? Słysząc staruszka uśmiechnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej