Tereny Valfden > Dział Wypraw
Operacja "Czerwony ÂŚwit" - Jesienna kontrofensywa
Gunses:
Siła bełtu była taka wielka, że usłyszeliście stuk, kiedy bełt wbił się grotem w krzesło. Sado zatrzepotał się w konwulsjach, jego obraz się zatrząsł i... zniknął niczym dym. Zniknęli też rozpływając się w dymie biesiadnicy. Szmer wojska za oknem też się nagle uciszył. Ktoś wyjrzał za okno, cała armia rozwiała się niby uciekający dym po zgaszeniu świecy. Zostaliście w sali sami. Wy i Lithan. Zdaliście sobie sprawę, że miasto jest puste. ÂŻe nie ma tutaj ani jednego człowieka, że wszyscy zdążyli się z niego wynieść.
- Cóż... Zdarza się - rzekł i powiódł wzrokiem po miejscach, gdzie przed chwilą siedziały iluzjonistyczne postacie. Wyrwał z oparcia krzesła na którym była iluzja Sada bełt, popatrzył na niego krytycznie - Kawałek patyczka, a ile może zmienić, prawda? - uśmiechnął się.
Hagmar:
- Ktoś tu zaraz straci pracę. - powiedział patrząc na Patty, rycerze Zakonu Zartata podobno czuli magię w pobliżu, widać że ich zdolności są przereklamowane. - Tak, prawda. I co teraz Lithan? Co teraz zrobisz. I gdzie jest Kher wraz z resztą buntowników.
Gunses:
- Aha, aha... Myślisz, że coś powiem? Trochę się mylisz. Teraz weźmiesz dokumenty, strzelisz tego niziołka w twarz i będziesz się cieszył, że na tym się skończyło. Masz podpisane dokumenty o nieagresji, więc masz być szczęśliwy. Masz całe puste miasto, więc pochwalisz się swymi zdolnościami perswazji przed królem. A nas możesz szukać. Szukać do woli. Tyle mam Ci do powiedzenia.
Hagmar:
- Znajde Lithan, znajde i powiesze na pierwszym drzewie jakie znajdę. Obiecuję Ci to. A więc, skoro skończyliśmy możesz znikać. Au revoir, wbrew pozorom było mi miło poznać osobiście mego wroga.
Gunses:
- Powodzenia więc - powiedział - A z mojej strony nie było to miłe spotkanie. Kosztowało mnie dużo wysiłku, ale cieszę się, że poznałem Twoją twarz. Teraz Cię znam - spojrzał w okno i wysadził szkło w nie obsadzone. Podrzucił ręce do góry aby spotkały się nadgarstkami wysoko nad głową i wyszeptał formułę. Ciało zmieniło się w dym z którego wyleciało stado kruków. Zawirowały pod wysokim sufitem i wyleciały przez okno.
//Dev. Nie przypadkowym była ignorancja twej osoby podczas rozmów.
//Patty. Nie pamiętam wszystkich um., nie latam po kartach postaci. Jeśli ktoś ma nawet trwałą umiejętność, to niech o tym napisze. Oczywiście dziewczyna wyczuwała magię przez cały czas.
//Miasto jest całkowicie puste. Nie ma ani ludzi ani zwierząt.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej