Tereny Valfden > Dział Wypraw
Oblężenie Inkirgaad
Devristus Morii:
Napierać na lej mobilizował do walki Devristus, który wbił przed siebie kostur. Wyciągnął ręce i znowu otoczyła go czerwona poświata będaca oznaką, że się skoncentrował. Grishil ipash grusha elash ruesh! powiedział mag i gdy kończył ostatnie słowo w jego elfich oczach buchnął ogień. Znowu czuć było uwolnienie magicznej energii zwiastując użycie potężnego zaklęcia oraz wydawało się jakby zrobiło się cieplej, gdyż zaklęcie było z domeny ognia. Czar skierowany był na strukturę leja, która stała się najpierw czerwona, a potem przerodziła się w pomarańczową. Można było zobaczyć jak deszcz ognistych kul niszczy lej. Destabilizuje go. Elf miał nadzieję, że wraz z innymi magami w końcu usuną tą przeszkodę w walce.
2246-Chłopów
126-Rycerzy
Hagmar:
Po kilku próbach magiczny twór w końcu ustąpił. Zmobilizowało to lojalistów do podjęcia ostatniego szturmu.
Devristus Morii:
No to teraz największe przeciwieństwo zostało zażegnane. Zmobilizować się i zaatakować najmocniej jak się da. Niech poniosą sromotną klęskę. I do ataku! krzyknął Elf Anash energia magiczna wydobyta z dłoni wnuka Lithiana zamieniała się w ognistą śmierć zwana granatem magmy. Rozpoczęło się od maleńskiej kulki, a skończyło się na małej kuli wielkości pomarańczy. Elf spojrzał na nią i zobaczył to co lubił najbardziej - pulsująca, czarno-czerwoną śmierć. Uwielbiał ten czar i lubił się nim dzielić z przeciwnikami w bitwach. Teraz też zamierzał. Podniósł rękę i za pomoca psioniki rzucił czar w nadbiegającego ku niemu rycerza, który ze zdziwieniem przyjął wybuch i swoją śmierć z takiej małej kulki ognia. Ach Ci wojownicy pomyślał z uśmiechem Dev i spojrzał na grupkę chłopów, którzy biegli w jego stronę. Gdy byli już w połowie drogi, wpadli w pułapkę maga. Grishil ipash grusha elash! . Na drodze chłopów pojawiła się kałuża lawy, która powstałą poprzez zmianę struktury ziemi w dziurę ciekłej lawy dzięki uwolnieniu energii magicznej. Krzyk 3 chłopów topiących się w lawie oraz stojących w płomieniach był przerażający, ale takie są reguły wojny.
2243-Chłopów
125-Rycerzy
Malavon:
Malavon z początku zaniepokoił się dość niesamowitym zjawiskiem magicznym. Jednak kiedy ustało opanował się i wrócił do rzeczywistości. Wyrzucił przed siebie obie ręce, przypomniał sobie jedyne zaklęcie obszarowe jakie znał, po czym wyskandował perfekcyjnie słowa. -Anoshu izosh! Gdzieś pośród chłopów nacierających na ich oddziały pojawił się niewielki uskok w ziemi. Zmienił jeszcze nieznacznie swoją wielkość, aby dać możliwość wytryśnięcia wodzie wprost z niego. Strumień wody był tak silny, że wyrzucił kilku ludzi w powietrze. I o to elfiemu magowi chodziło.
Z stratami wroga wole się powołać na MG
Gunses:
;[
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej