Tereny Valfden > Dział Wypraw

Oblężenie Inkirgaad

<< < (13/17) > >>

Adaś:
Adamus nieustępliwie walczył, kiedy przed nim zaczęły tworzyć się jakieś cuda. Najpierw spadła mgła, chmury na niebie jakby opadły. A zaraz po tym pojawiło się tornado, dość dziwne. Gdyż stało cały czas w miejscu. Nagle w mgle w której się znaleźli dostrzegł że jego oddział i nie tylko jego, ale wszystkie zaczęły się cofać. Nim Roydil zdążył zareagować rzucił się na niego kolejny chłop. Wycofujące się jednostki na tyle zostawiły miejsca że Adamus zwinnym piruetem uniknął ciosu. Zaatakował raz z lewej, po czym ciął w podbrzusze.
Zaraz po tym złapał pierwszego lepszego krasnala za ramię, szarpnął nim i pchnął do przodu w kierunku wroga równocześnie krzycząc:
-Nie ustępować linii kurwie syny!
Po czym złapał kolejnego krasnala i pchnął go do przodu. Równocześnie samemu atakując kolejnego chłopa. Pierwszy cios spadł od lewej. Przeciwnik sparował, podobnie jak cios z prawej. Na jego nieszczęście nie uchronił się przed lewą pięścią Adamusa, która go ogłuszał na tyle że ten bez problemu wbił w jego tors swój miecz.


8024-Chłopów
667-Rycerzy
[taka liczba, gdyż nasze jednostki też walczą i zabijają, oraz giną]

Devristus Morii:
Magowie walkę z wrogiem zostawmy wojownikom, a my skupmy sie na tym tornadzie. Magowie powietrza pioruny, błyskawice, magowie ognia ciskać pociskami, kulami ognia. Magowie wody soplami lodu! Magowie ziemii telekinezą i jej pochodnymi! Anash! wykrzyczał Elf i uniósł dłoń przed siebie na której już widniał granat magmy. Pulsująca czerwonoczarna kula o destrukcyjnej mocy, dająca czerwoną poświatę dookoła siebie. Przy użyciu tego zaklęcia znowu dłoń maga została rozświetlona czerwoną poświatą. Po chwili czar wystrzelił z dłoni maga prosto w lej tornada. Z tej samej dłoni wyleciały jeszcze 5 granatów magmy.

Korag:
Dla Koraga to było już stanowczo za dużo. Bitwa zaczęła się porządnym natarciem na wroga, wszystko szło dobrze, armia OHO stopniowo przedzierała się przez szeregi nieprzyjaciela. Nagle gdzieś przed krasnoludem spadł na wrogów... meteoryt. Huk był tak głośny, że prawie poszły mu bębenki w uszach. Rycerz stojący przed nim skulił się i zerknął za siebie, Korag szybko to wykorzystał i zaatakował jego głowę. Srebrny miecz zniszczył hełm i rozciął twarz nieprzyjaciela. Z połową twarzy raczej nie dało się żyć. Krasnolud otrząsnął się już więc, przestał dziwić, nie było na to czasu, uniósł tarcze i wznowił walkę... A przynajmniej spróbował, bo chwilę później od strony zamku nadciągnął wielki wiatr i rzucił w stronę krasnoludów i pozostałych OHO ... deszcz. Deszcz ognistych kul. Korag schował się za tarczą, na szczęście żadna większa kula go nie trafiła. Jak by tego wszystkiego było mało, pole bitwy osnuła magiczna mgła. Wszyscy pomieszali się ze wszystkimi i nim krasnoludzki rycerz zdążył się zorientować szedł w kierunku przeciwnym do zamku, Na szczęście ktoś zawrócił go z powrotem, by mógł zobaczyć... ogromną trąbe powietrzną. A to skąd się tu wzięło? Jakimś cudem udało mu się natrafić w tym chaosie na kolejnych przeciwników. Pchnął chłopa w brzuch sztychem miecza, jednak zdążył od odskoczyć do tyłu. Krasnolud się jednak nie poddawał. Atakował raz za razem, aż w końcu dostał swojego przeciwnika i przejechał mu mieczem po tułowiu. Od gardła, aż po brzuch.   

     
8023-Chłopów
666-Rycerzy

Gunses:
Lithan wrócił do gmachu. Gunses wyjrzał zza kolumny, zobaczył jak przed elfem unosi się dziwny wtór przypominający połączenie mgły na dole i burzowych chmur z opuszczonym lejem nad mgłą. Przyjrzał się i zobaczył jak coś od wewnątrz rozrywa kilkakrotnie lej. Pęd wirujących chmur pod wpływem wybuchu rozwiał go lekko, ale zaraz ponownie się utworzył. Lithan uśmiechnął się zauważalnie i pokręcił głową z dziwną miną. Jakby z ironią. Uniósł rękę szepcząc inkantacje. Po chwili zniknął w utworzonym wejściu do podziemia.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Adaś:
Adamus walczył dalej, widział że coś się w okół leja zaczyna się coś dziać. Magowie w końcu zaczęli działać. Adamus postanowił nie być gorszy, oczywiście na innym froncie. Bo jakby inaczej, akurat znalazł się między krasnalami w ciasnym szeregu. Nawet sparować ciosu nie było zbytnio jak, choć Roydil przewyższał wzrostem pozostałych, w swoim oddziale. Tak więc postanowił dźgać. Pierwsze dźgnięcie, po czym miecz natrafił na opór. Kolejny chłop padł przebity mieczem, zaraz po tym nastąpiło kolejne dźgnięcie tym razem chybione.  Adamus cofnął rękę po czym powtórzył czynność bardziej precyzyjnie. Kolejny chłop padł przebity mieczem...

5246-Chłopów
599-Rycerzy

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej