Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachodni most straceńców.

<< < (33/38) > >>

Dragosani:
Siły wroga zaczęły dokonywać strategicznego odwrotu na z góry upatrzone pozycje. Czyli zwyczajnie uciekły z pola bitwy. Było to w sumie korzystne dla sił lojalistów. Sam wampir był osłabione. Nadchodzący dzień dawał się we znaki. Zza linii sił sojuszników, obserwował walkę. Dogasającą, do warto nadmienić. W pewnej chwili dostrzegł, że Sparda, ten cały adept magii, co miał las podpalić stracił miecz. Dragosani skrzywił się. Znał gniew, jaki może wywołać strata broni podczas walki. Dlatego zawsze stara się mieć przy sobie co najmniej jej dwie sztuki. Tak na wszelki wypadek. Obserwując jak młody magik rozprawia się z przeciwnikiem, wampira coś tknęło. Gwizdnął, aby zwrócić na siebie uwagę adepta i gestem przywołał go.

Mohamed Khaled:
Po tym jak siły wroga zaczęły uciekać, Sparda padł na ziemie i dziękował za to że przeżył. Leżał teraz tak bezwładnie na ziemi, aż usłyszał gwizd Co, kto to gwiżdże? zaczął się rozglądać. Zobaczył wampira, który gestem ręki przywołał go. Z mocnym bólem że nie może odpocząć, wstał i ruszył powolnym krokiem, trzymając rękę na ranie brzusznej. Po chwili dotarł Tak? zapytał. Oj widzę, że źle z tobą - oświadczył po obejrzeniu twarzy wampira..

Dragosani:
- Z tobą także - odparł wampir, patrząc na ranę adepta. - Ale jeżeli nie wda się zakażenie i nie umrzesz po kilkudniowych męczarniach i niewyobrażalnego bólu, to powinieneś przeżyć - zawyrokował. Nie ma to jak podnoszenie na duchu rannego towarzysza broni.
- Ale, co ważniejsze... - Priorytety muszą być! [i-] Straciłeś miecz. Jeżeli nie masz skąd zdobyć nowego, albo nie stać cię, to mogę odstąpić ci moją starą klingę. I tak nie mam co z nim zrobić. Nie jest to arcydzieło sztuki kowalskiej, ale powinien się sprawdzić przez jakiś czas. Niestety nie mam go przy sobie... chętnyś? [/i]- wyjaśnił powód wezwania.

Elrond Ñoldor:
- Wyjebane - stęknął lekko podpierając się na broni. Jego ostatni przeciwnik widząc uciekających towarzyszy po prostu zaczął się wycofywać. Czarodziej pomachał mu na pożegnanie i zachowując należytą ostrożność zaczął wycofywać się na bezpieczną pozycje. Wygrali.

Mohamed Khaled:
Czemu by nie. Moja stara klinga leży tam... wskazał na rękojeść miecza.. samą rękojeść. Jeśli można, to gdzie ją przechowujesz? Przyjdę po nią jak będę w mieście. Na wieść o śmierci zareagował łagodnie... Nie bał się śmierci. Wręcz przeciwnie. Gdy po niego przyjdzie, odda się jej. Jeśli chodzi o ranę, to nie bój się... W sumie się nie bał. Wampiry przecież nie okazują uczuć. ... jakoś przeżyje. - rzekł. Ej, Elrond! Chodź tu proszę!

//Tylko mi tu Aruś nie wyskakuj z zakażeniem. :P To tylko drobna rana... :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej