Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachodni most straceńców.

<< < (32/38) > >>

Korag:
Waleczny krasnolud zdążył już wpaść w istny szał berserkera, z którego jednak wyrwał go potężny cios zakutego w płyty olbrzyma. Gość miał chyba ze dwa metry!  Uderzenie, spadło na tarczę i zmusiło Koraga do przyklęknięcia na jedno kolano. Na jego tarczy pojawiło się niemiłe dla oka wgniecenie. Skoczył na przeciwnika zupełnie jakby miał sprężyny w nogach, lecz człowiekowi udało się go odepchnąć. Rozpoczęli wymianę ciosów. Krasnolud usiłował znaleźć jakiś słaby punkt w obronie pancernego, podczas gdy on napieprzał skąd się dało zupełnie jakby miał nie jeden miecz, a cztery. Na nieszczęście mniejszego z wojowników, pancerny potrafił walczyć całkiem dobrze. Wyprowadził uderzenie, którego Korag nie mógł sparować. Nie pozostało mu zatem nic innego jak schylić się z nadzieją że zachowa głowę. Nie będąc w stanie parować ciosów olbrzyma, krasnolud robił coraz więcej uników odskakując pewnie na krótkich, lecz umięśnionych nogach. Wszędzie dookoła walczących padały trupy, toteż nic dziwnego że jeden z nich, raniony strzałą, zwalił się na pancernego atakującego krasnoluda z OHO. Nie przewrócił się i zepchnął go z siebie jednak zachwiał się na nogach. Koragowi to wystarczyło. Wziął zamach całym ciałem i uderzył próbującego złapać równowagę żołnierza w napierśnik. Broń wbiła się blachy jednak nie dość głęboko, by zatem dokończyć dzieła Korag uderzył przeciwnika w hełm kantem tarczy i ogłuszył go, po czym szarpnął mieczem i uderzył dwukrotnie w hełm. Z głowy buntownika nie zostało wiele. Mimo zmęczenia, krasnolud był już gotów do odparcia kolejnego ataku... Jednak nikt nie zamierzał go atakować. Wróg zaczął uciekać.   

Rycerz 13
Pancerny 10
Kusznik 10
     

Mohamed Khaled:
Czuł się obserwowany. Ale jakby się tu tak nie czuć, jak w okół napierdala się 100 żołnierzy. Przygotował się. Widział że jest celem dwóch pancernych... Miał przesrane... Anash! wykrzyczał i rzucił. Trafił w głowę. Hełm ochronił przed śmiercią, lecz był ogłuszony. Anash! Rzucił ponownie... Miał szczęście. Zdążył rzucić. Zaraz po oddaniu strzału został przewrócony przez drugiego. Granat uderzył w miejsce pomiędzy korpusem a hełmem. Czyli szyje. Miejsce trafienia zostało roztrzaskane na bardzo (bardzo) małe kawałeczki. Człek stał jeszcze na nogach dławiąc się własną krwią. Po chwili padł, a człowiek który go wywrócił podbiegł do niego. Klękł i pożegnał go... Najwyraźniej byli przyjaciółmi. Wstał! Obrócił się i zaatakował. W tym czasie Sparda już był gotowy... Mam do rzucenia jedno zaklęcie... Nie dam rady go zabić magią!
Skupił energie, i odrzucił go telekinezą do tyłu. Anash!
 - wymówił po raz ostatni. Stworzony pocisk wyrzucił w kierunku człowieka który właśnie się podnosił. Oberwał w korpus. Na całe szczęście. Zrobiło to kilka dziur w zrobi. W zbroi którą mógł już uszkodzić. Czym prędzej wyciągnął miecz i ruszył. Próbował celować w brzuch, lecz za każdym razem gdy miał okazje, musiał blokować ciosy. Tu nadarzyła się okazja. Zrobił tak unik by się wywalić. Wróg podszedł do niego, klękł i chciał już go dobić, lecz białowłosy był szybszy. Chwycił szybko miecz, i wbił go prosto w brzuch. Zdrajca padł koło niego z martwą miną na twarzy.

Rycerz 13
Pancerny 8
Kusznik 10

Wrogowie zaczęli się "strategicznie" wycofywać. Ta jasne! Uciekali gdzie pieprz rośnie! Nie zamierzał ich ścigać. Miał już dość zabijania.. Był zmęczony!

//Sry że tak napisałem, lecz pisałem to a okazało się że jest już 2 odp. Nie chciało mi się zmieniać! :)

Hagmar:
//Sparda: gdy wykonywałeś pchnięcie wróg zdążył zasłonić się tarczą, twój mosiężny miecz pękł. Pancerny zamachnął się mieczem... masz sekundy na unik.

//Korag: Poczułeś że coś uderzyło Cię w udo, chwilę potem poczułeś ból i cepło spływającej krwi. Upadłeś na ziemię. Z twojego uda sterczy bełt, pancerz spowolnił pocisk dzięki czemu nie naruszył kości i ważnych arterii.

Mohamed Khaled:
Zrobił unik! Nie spodziewał się że jego miecz pęknie. Został ranny. W ostatniej chwili zdołał uniknąć, lecz ostrze go drasło. Nie było to poważne.. Wstał.. Był niezadowolony. Wybuchł... Ogniem! Heshar! Anash! - rzucił po kolei... Pierw z jego rąk wyleciał ognisty podmuch który uszkodził mu hełm, a następnie granat który skończył z jego głową. Podszedł do niego, i splunął. To za mój miecz! Gnoju! - po czym kopnął resztki jego głowy. Teraz musiał wydać ciężko zarobione pieniądze na nowy miecz!

//Odkupisz mi co nie? :P

Hagmar:
//Nie, kowala musisz poszukać  :D

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej