Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Elrond Ñoldor:
Elrond postanowił, że w końcu zajmie się bardziej ofensywną sztuką walki, niż ostrzeliwanie wrogów kamieniami z daleka. Oczywiście nie powstrzymało go to, przed ciskaniem nadal swoich ulubiony czarów- Aresh isgrash! - energia magiczna ponownie zmaterializowała się w postaci kamiennego głazu, leniwie lewitującego w jego dłoni. Gdy był już blisko miejsca walk, jego obecność od razu została zauważona przez wrogów. Jeden z nich był na tyle głupi, że postanowił zaatakować czarodzieja. Jego aktywny czar wbił się w brzuch nieszczęśnika robiąc mu z bebechów jesień średniowiecza. Rycerzyna nie zdążył osłonić się tarcza. Jego brak refleksu kosztowały go życie.
Robiło się coraz bardziej tłoczno. Elrond tylko jak mógł, odpychał od siebie kosturem walczących wojaków. Sam nie podejmował ryzyka. Wiedział, że to niepotrzebne, jego czarodziejskie ubranie było jedynie osłoną przeciwko deszczu i zimna. Nie przeszkadzało mu to jednak w pomocy tym, którzy takowej potrzebują. Uderzył potężnie jednego ze zbrojnych, który zamierzał dźgnąć od tyłu jednego z członków OHO. Uderzenie trafiło go w lewy bark, więc tarcza upadla ciężko na ziemię. Rycerz odwrócił się momentalnie i z furią w oczach rzucił na starca. Elrond sparował najpierw jeden atak później drugi. Jego przeciwni nagle stracił impet, zakołysał się. Ten któremu Elrond pomógł, właśnie wbił mu między szpary w zbroi swój miecz. Czarodziej nie czekając na zaproszenie strzelił wojaka kosturem w szczękę. Po kilku chwilach rycerz był martwy. Ale Elrond nie miał czasu na odpoczynek. Walczył już z kolejnym rycerzem...
Rycerz 29
Pancerny 35
Kusznik 44
Mohamed Khaled:
Teraz tak jak myślał... Wyciągnął miecz, i ruszył do ataku. Miał problem. Za dużo było naszych na froncie. Podczas biegu, zobaczył jak ni stąd pojawił się Adamus który... szukał pewnie elfich dziewic. Biegł przez wojsk, tak samo ja Sparda lecz w pewnym momencie zrobił eksterminacje wroga swym dildem z masy perłowej. Sparda uczynił to samo... a przynajmniej zamierzał... Nie stało się po jego myśli bo oberwał w pysk z pięści. Runął jak ptak zestrzelony przez czujne oko Blazy'a. Rycerz podszedł nad nim, i jedną z nóg przytrzymał rękę w której był miecz. Cry całą swoją siłą zdołał odepchać nogę, i chwyciwszy miecz zranił go w stopę. Potem szybko wstał, i ruszył do ataku. Robił cięcia, i czekał aż odnajdzie słaby punkt. Znalazł go... Kilka małych dziur, spowodowanych od bełtów, czy strzał. Zaryzykował! Z koncentrował się, i uderzył! Wróg miał przebitą zbroję, lecz ta zamortyzowała uderzenie. W tym czasie jeden z tak zwanych pancernych ruszył na niego od tyłu. Ten w porę zdążył uniknąć ciosu, lecz miecz ostał się w zbroi. Dzięki Telekinezie rzucił pancernika na 2 metry w tył, a sam pobiegł po swój miecz wyciągając go i wbijając jeszcze raz. Tym razem ostrze dotarło do wnętrza... Sparda z trudnością wbił dalej ostrze. Jednak opłaciło się. Wróg miał przebitą wątrobę, a także uszkodzone kilka żeber. Padł na ziemie, i zaczął wić się z straszliwego bólu! Po chwili nie wytrzymując obrażeń umarł. Białowłosy (ja) podszedł do niego, klękł. Requiescat in Pace.Następnie wstał, i odwrócił się a z jego ust wyleciało zdanie: EDUMUND! NIE!!!... Czekaj? Jaki Edmund?... I w tym czasie pancerny który został odtrącony przez szarego wilka (mnie), wstał! Miał problemy przez swoją zbroję, ale udało mu się. Ruszył do ataku! Cry wbił ostrzę w ziemie, i wymówił zaklęcie: Anash! - po czym rzucił granat. Ten trafił w korpus. Powtórzył: Anash! - Tym razem trafił także w korpus. Dzięki temu był oszołomiony! Powtórzył po raz ostatni: ANASH! - rzucił i trafił! Prosto w głowę. Head Shot!. Tego pocisku już nie wytrzymał. Wróg padł martwy, a z jego pozostałości głowy leciała krew!
Rycerz 28
Pancerny 34
Kusznik 44
//Ale się nakręciłem :D
//Pojęcia "Szary wilk" "Biało włosy" Moja postać ma białe włosy. Tatuaż z szarym wilkiem na brzuchu. :D
Korag:
Z czterech atakujących krasnoluda ludzi jeden chyba dostał strzałę, bo padł na ziemię i się nie podnosił, a dwóch innych znikło gdzieś w tłumie walczących. Korag wyprowadził pchnięcie zza tarczy, lecz zostało ono z łatwością sparowane. Uniósł wyżej własną tarczę by lepiej chronić się przed ataki wyższych wojowników i ciął mieczem przed siebie. Nie spodziewał się, że trafi. Tym większe było jego zdziwienie gdy jego miecz rozciął brzuch rycerza. Obił broń drugiego tarczą i dobił rannego celnym pchnięciem. Wbił mu miecz aż po rękojeść, a następnie wyrwał broń by móc obronić się przed kolejnymi atakującymi.
Rycerz 27
Pancerny 34
Kusznik 44
Gunses:
Z dalekiej odległości patrzyli na walkę.
- Magowie - powiedział przystojny i dobrze wyglądający mężczyzna.
- Ten młody jest nieszkodliwy, ale stary ekhe ekhe - rozkaszlała się garbata starowinka - Mówią na niego Elrond
- Nie może być. Ten Elrond?
- A coś Ty myślał Wilga? Ten sam ponoć. Zmienił się, zajął się magią ziemi, ale zmian w duszy jakie tworzy czarna magia nigdy się nie cofnie. To on - wydyszała - Chodź Wilga. Zajmiemy się nim później.
Mężczyzna o nietutejszym imieniu, zwany zdrobniale Wilg zwęził oczy patrząc z daleka na starca. Nawet w jego rodzinnych stronach, w mieście Roggeveen nie wołano go po imieniu. Mało kto już je pamiętał. Odeszli pozostawiając walczących samym sobie.
Hagmar:
Wróg zaczyna spierd... dokonywać taktycznego odwrotu, macie wybór. Gonić lub zostać, jednak bez kawalerii pościg będzie ciężki.
Rycerz 13
Pancerny 11
Kusznik 10
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej