Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachodni most straceńców.
Mogul:
Ork wydarł się:
- Utrzymać gnojki pozycje, niech podejdą. ÂŁucznicy, przygotować się, czekać na mój sygnał. Podniósł jeden z swoich toporów do góry. Czekał aż wroga armia podejdzie bliżej. 3 plutony łuczników przygotowało się i czekało na jego sygnał. W końcu przeciwnicy znaleźli się w zasięgu strzału i ork opuścił broń. Chmura strzał zakryła niebo lecąc we wrogie jednostki.
//: sam oceń straty
Mohamed Khaled:
Sparda po tym jak wstał z ziemi i otrząsnął się, wyciągnął miecz i ruszył. Gdy był przy wojskach, w ostatniej chwili kucnął unikając ostrza, i przy okazji wbijając miecz w brzuch rycerza. Ten padł martwy a sam bohater cofnął się na tyle by jeden z nich mógł go zaatakować. Na to czekał! Robił uniki, i cięcia. Zbir zaczął robić coraz bardziej słabsze ciosy. Lecz nie poddał się. Atakował, lecz tu był jego słaby punkt.
Cry zrobił kilka szybkich cięć i wróg padł..
Wiedział że żyje, lecz odszedł.. Miał pewnie plan.
Podczas kiedy biegł na resztę, ten którego nie dobił wstał i zaczął za nim iść. Sparda wiedział o tym.
Gdy przeciwnik był przy nim, ten momentalnie odwrócił się i wbił ostrze w pancerz. Ten nie zdążył jeszcze spaść a potomek demona ściął głowę dla pewności. Teraz, kiedy miał pewność ruszył biegiem na następnych, lecz po chwili zatrzymał się, i... złapał się za ramię... Miał tam ranę... Może nie głęboką, lecz na tyle by była odczuwalna... Upuścił miecz, lecz po kilku sekundach podniósł się i ruszył do walki...
Rycerz 98/100
Pancerny 60/60
Kusznik 75/75
Elrond Ñoldor:
- ÂŁo jo jo joo...ja pierdole... - zakręciło staruszkiem, który zaczął slalomem słaniać się po ziemi. Przysiadł na chwilę ciągnięty zamroczeniem. Dalsza wędrówka nie miała sensu. Ich cwany plan spalił na panewce.
- Sparda! Odwrót! Na tyły! Tam nasze miejsce! - krzyczał wniebogłosy. Nie wiedział jak daleko odrzuciło jego towarzysza. - Słyszy ty mnie!? - wstał chwiejnym krokiem. Od zawsze wiedział, że magowie stoją za zbrojnymi. Od dawien dawna wiedział, że ich mała liczba nie pokona chmary uzbrojonych po zęby sieczników. Przynajmniej nie z pierwszej linii. Szukał dowódców. Chciał zaproponować stworzenie dwóch bagien, które mogły by zatrzymać i ścieśnić napierających żołdaków.
Mohamed Khaled:
Do jego uszu doleciał krzyk Elronda.. - Co jest kur... Dobra już idę tylko... I tu spadł na ziemie.. nad nim stał jeden z nich... Cry szybko wziął miecz i zranił go w stopę. Wróg odskoczył, a sam Sparda ustawił się do biegu, i... skoczył lekko w górę... I tu zadał śmiertelny cios w szyję... Przeciwnik padł, a sam bohater szybko pobiegł do Elronda.. Tam pomógł mu wycofać się na tyły... Teraz czekał... czekał na tyłach wojsk aż coś się stanie!
Rycerz 97/100
Pancerny 60/60
Kusznik 75/75
Anette Du'Monteau:
Blaze uznał, że nie zaczęło się zbyt ciekawie. Stał razem z jednym plutonem łuczników i czekał na jakąś dalszą akcję. Na razie nie chciał się przeciskać między strzałami, ciałami i pociskami wyrzucanymi przez przeciwnika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej