Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trudne czasy
Elrond Ñoldor:
- Zawsze można czymś popić - powiedział wyciągając flaszkę. Zdał sobie sprawę, że w jakiś sposób do niego przylgnęła. Gdziekolwiek by z domu nie wychodził, na jakąkolwiek by wyprawę nie jechał, za pazuchom wierna butelczyna zawsze była. Było tak od któregoś festynu, gdy w nagrodę otrzymał spora beczułkę czerwonego płynu.
- Jak myślicie? Gdy kurz i pył wojny osiądzie na stojakach przystrojonych naszymi zbrojami i orężem, których już nie będziemy potrzebować, to radni albo król urządzą festyn? Złoto ładnie wpadało, nowych ludzi w milszej atmosferze zawsze było można poznać... - mówił dziabając patykiem w ognisko.
Hagmar:
I gdy łby zdrajców zatkne na palach? Może. Stwierdził ponuro. Nawet jeśli to tego kurzu będzie niewiele, czeka nas wojna z Meanebem czy tego chcemy czy nie. Dodał popijając z butelki.
Elrond Ñoldor:
- Nom - odpowiedział składnie. Ogień wesoło trzaskał, wilcy z oddali już wyły, ale wolały nie podchodzić do weteranów. Może byly najedzone, w końcu było lato, a może odstraszał ich zapach czarnego. Elrond nie rozmyślał nad tym długo, zdał się na drugą opcję. Odgryzł kawałek mięsa. Porzuł. Strasznie twarde było bydle.
Devristus Morii:
Panowie pozwolicie, że pójdę za potrzebą powiedzial Elf i udał się w stronę najbliższych, wiekszych krzaków.
Gunses:
//Devristus
Poczekał, aż się załatwisz, aż otrząśniesz i schowasz. A potem powiedział
- Devristusie - szepnął - Poznajesz mnie?
Nie poznałeś go. Nie pamiętałeś. Elf o ciemnych długich włosach ubrany w jakże elfi strój popatrzył na Ciebie. Nie pamiętasz. pomyślał Ochrony ludzkiego księcia. Nie pamiętasz lotu nad wyrąbanym i spalonym lasem. Nie pamiętasz naszego spotkania pod kamiennym kręgiem z Królem Olch, nie pamiętasz mojego małego obozu, z którego musieliśmy uciekać, kiedy twoi kompani zaczęli nas atakować. To ja Ci przypomnę. Jak pomyślał tak zrobił. Wyciągnął do Ciebie rękę. Byłeś czujny, ale zaklęcie spadło na Ciebie niczym jastrząb na swoją ofiarę. Szybko i precyzyjnie. Zaklęcie ukazało Ci tamte wspomnienia widziane oczyma Elfa. Bo tak go nazywali wtedy.
- Przejdziesz się ze mną? - spytał głosem który kojarzył się z szelestem liści w ciepłą letnią noc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej