Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trudne czasy
Hagmar:
A nie było tak od zawsze aby? Rzekł i gwizdnął na konia. Ale fakt... każda nasza walka to rzeź, jesteśmy na wojnie. Pieprzyć miłosierdzie.
Elrond Ñoldor:
- Ja wiem? W zamierzchłych czasach, gdy mieliśmy jeszcze spiczaste uszy, walczyliśmy ze złem. Walczyliśmy z takim wrogiem, który sam chciał naszej śmierci. Być może zdążyliśmy tych już wybić i szukamy sobie nowych? Bardziej pospolitych celów? - wsiadł na konia. - Odwiedziłbym kontynent. Powalczył z prawdziwym wrogiem, a nie posranymi gołowąsami, ledwo od cycka oderwanymi... Wiaa! - krzyknął na wierzchowca. Przed nimi był jeszcze kawał drogi.
Devristus Morii:
Może niedługo to wszystko się zakończy? Może Isentor coś wymyślił z urządzeniem niszczącym mgłę? powiedział Elf jadąc znowu.
Hagmar:
W sumie masz rację Edziu. Kiedyś wszystko było lepsze zresztą. Powiedział wskakując na konia. Też bym wyrwał się z tej wyspy. Po wojnie wyjeżdżam do Tinriletu, na cały miesiąc. Drinki z palemką, szum fal i półnagie kobiety przynoszące owe egzotyczne alkohole... potem masaż i lekka kolacja. Tylko że to kosztuje tyle co pluton krasnoludzkich strzelców. Rozmarzył się. Zdobyłem plany czegoś takiego nawet. Pamiętacie?
Elrond Ñoldor:
Elrond uniósł brwi. Jego pamięć wyglądała jak tyłek starej kurwy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej