Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trudne czasy
Elrond Ñoldor:
- W to mi graj... - odpowiedział z uśmiechem.
- Dev, najpierw kuszników z dystansu. Nie chce być później nazywany jeżykiem - poradził elfowi. - I uważaj z ogniem, ten most przyszłe pokolenia również będzie chciał zobaczyć.
Zeskoczył z konia, zmierzył wzrokiem odległość. Była dobra. Odrobina koncentracji pozwoliła mu zaczerpnąć odpowiednią ilość energii, którą zamienił w byt materialny dzięki geokinezie i inkantacji.
- Aresh isgrash! - nad wyciągniętą dłonią zmaterializował się kamienny głaz. Ciśnięty psioniką poszybował z zatrważającą prędkością w kierunku najbliższego z kuszników. Uderzenie w bok połamało mu większość żeber i rozwaliło płuca. Padł na ziemię umierając...
5/5 Piechociaż
2/3 Kusznik
Hagmar:
Jeszcze na koniu wzbił się w powietrze by chwilę potem opaść gwałtownie za plecami kusznika, ten zaskoczony tym co się dzieje nie zdążył zareagować. Dracon chwycił go mocno za ramię i przebił go mieczem, chwilę później bełt drugiego kusznika trafił ciało którym zasłonił się Aragorn. Baron wykorzystał to, dopadł do kusznika, ten jedną ręką zaatakował od góry, Aragorn chwycił go za nadgarstek lewą ręką blokując go i pchnął mieczem przebijając zbroję. Kusznicy byli martwi. Czarnuch wzbił się w powietrze.
Devristus Morii:
Mosty da się odbudować. Mogę w części pokryć koszty. Anash! Przestrzeń nad dłonią maga została zakłócona, aby następnie stworzyć z energii magicznej elfa pulsującą kulę pomarańczowo-czarnej magmy.Proces tworzenia rozpoczął się od wydostania się energii na zewnątrz ciała a następnie stopniowego kształtowania kuli. Proces ten był na tyle szybki, gdyż trwał zaledwie sekundy. Mając do dyspozycji niszczący pocisk mag za pomocą psioniki rzucił go w stronę piechociaża. W starciu z granatem magii, piechociaż nie miał szans. Gdy pocisk uderzył w linię bioder, siła wybuchu rozerwała to miejsce i ciepło oddanego przy tym zjawisko całkowicie stopiło jego żelazna kolczugę. Anash! rzucił ponownie Elf i skierował pocisk w kolejnego przeciwnika, który jakimś cudem,a raczej z boskiej łaski unikną kontaktu z pociskiem. Niestety nie można było tego powiedzieć o balustradzie mostu. Szlag by to! pomyśl Dev i rzekł Anash! i ponowił próbe zabicia tegoż piechociaża.I tym razem udało mu się.
3/5 piechociaży
0/3 kuszników
Hagmar:
Waaagh! Z przygotowanym do ataku mieczem zaczął pikować ostro w dół, jakieś półtora metra nad ziemią wyrównał lot i wyciągnął ręce z mieczem przed głowę, wyglądał jak lecąca strzała. Wielka, czarna strzała. To co robił było szalone ale on to potrafił. Z ogromną siłą wbił się w piechociarza który nie bardzo wiedział jak uniknąć czegoś takiego. Gdy miecz wszedł w ciało Aragorn puścił go by wykorzystać siłę grawitacji do bezpiecznego "awaryjnego" lądowania... Oznaczało to zarycie mordą w ziemie.
2/5
Elrond Ñoldor:
Elrond tylko pokręcił głową. Do końca nikt nie był pewny czy była to reakcja na podpalenie mostu czy lot dracona. W czasie gdy czarny próbował wstać z ziemi, dwójka pozostałych piechurów w przebłysku geniuszu rzuciła się na bezbronnego potomka smoków. Ich zamiar ataku został jednak szybko ukrócony.
- Aresh! - Elrond zdążył podbiec na odpowiednią odległość do rzucenia czaru obszarowego. Małego ale zawsze. Jego ruch dłoni zaprzągł do działania magię, której ujściem była ziemia pod stopami wojowników. Cztery jak brzytwa stalagmity wystrzeliły spod ich stup. Elrond wiedział że będą za słabe do przebicia ich żelaznych pancerzy. Przynajmniej zostaną lekko poturbowani. Wyjąc z bólu usunęli się na ziemię, gdy kamienne zęby uderzyły im po nogach. Jeden oberwał w genitalia. Mocnym ciosem srebrnego kostura czarodziej zakończył jego męki, zdobiąc trawę na rubinowy kolor...
1/5
0/3
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej