Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niewielki cień w wielkim świecie
Hagmar:
Słyszałeś Frank? Mają dzisiaj w południe wieszać tych no... terryty...terar...
Terrorystów idioto, tak ich sołtys psia jego mać Iwan nazywa.
Ale Gerard? Przecie on spokojny i uczciwy człek był.
Tacy zawsze są najgorsi, cicha woda Homer. Zwłaszcza teraz jak Hrabia von GrĂźndefeld robi czystki. Lada dzień ma tu garnizon być. Kurwa... i znowu browar podrożeje.
//Jest 10:45 rano.
Anette Du'Monteau:
-To widzę panowie, że i u was niektórzy przeskrobali trochę. A wasi terroryści za co idą? Ten jakiś Gerard czy jak mu tam? - spytał się rozmawiających mężczyzn
Hagmar:
Za kaloryferancje jaką.
Kolaborancje durniu! Dawniej tu Renfri rządziła. Ale Hrabia ją i jej najemników wypędził. Tera jej komando napierdala z lasów do wszystkiego co Larkoskie i Verrańskie barwy nosi. Każdy kto ją popiera kończy na szubienicy. Szczerze? Spytał Frank, łysy niski człowiek popijając piwo. Renfri to dobra kobieta była. I nie kupuj tu piwa, szczyny z wodą.
Anette Du'Monteau:
-Jak wszędzie, ale pić coś trza. - skwitował niziołek. -A od kiedy tak hrabia przejął się miastem i tym co się w nim dzieje. Dziwne, że my maluczcy zasłużyliśmy sobie na jego uwagę.
Hagmar:
Ze dwa tygodnie po tym jak ten słynny baron zmarł. Smok podobno czy inny pieron to był mawiają.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej