Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak głęboko nogi poniosą
Adaś:
Adaś smutnoł w chuj, kiedy wszedł do bandyckiej nory, a tam czekał na niego tylko jeden chłop bo resztę jego nowi kumple wybili. Było to nie fair, ot co! No rekompensatą i postępowania było w jakimś stopniu to że ten jeden chłop się chociaż ostał.
Adaś westchnął z owego smutku, po czym dziarsko z dildem mieczem w dłoni, ruszył na przeciw przeciwnika. Nie spodziewał się że chłop będzie jakimś zbytnio wymagającym przeciwnikiem. Dla przetestowania jego umiejętności dzierżenia broni, zaatakował tak aby go powierzchownie ranić. Dopiero za trzecim uderzeniem, udało się Adamusowi ranić chłopa w ramie. A tym samym wiedział już jak atakować. Gdyż jego przeciwnik, zaraz po odparowaniu jego ciosów, sam przypuszcza atak tym samym odsłaniając się.
Roydil postanowił to szybko załatwić. Zadał szybki cios z góry, po czym błyskawicznie przesunął się w lewo, po czym ciął w podbrzusze robiąc to samo co przed wejściem jednemu przeciwnikowi. Czyli wypuścił jego jelita na światło dzienne. A co też mają prawo od czasu do czasu się przewietrzyć!
//:Pożałowaliście mi, i gdzie ten sławetny boss co sam go zabić muszę ;[
//:Co do mieszanki mojej postaci. Za krótko gracie aby to zrozumieć. Po prostu fabularnie moja postać jest synem krasnala który często na wyprawy chadza z nami, a do tego jego matka jest człowiekiem ale bonusowo w jakiejś linii elfką.Ale to długa historia.
//:A i btw skąd Nord z gór na północ od Ekkerund wziął się na wschodnim wybrzeżu? ;) Nie żebym się czepiał.
Mohamed Khaled:
//Oj, no nie smutaj się <tuli>.
//Za niedługo robię wyprawę, z dużą nagrodą. A walki będzie tam od chuja!
//Ponad 75 przeciwników, więc jeśli chcesz to zapraszam... Chcesz??
Sparda widział jak OSTATNI z chłopów zostaje powalony. Jego jelitka ujrzały światła dzienne... Miały prawo! No ale dobra. Podszedł on do swojego towarzysza Koraga, i zawołał Adamusa... Nie smuć się! Następną walkę sam odegraszz - słowa "sam odegrasz" powiedział z nutką żartobliwości. Bo oczywiście jeśli jakaś walka by była, to jeśli Roydil miał by problem, to krasnolud z magiem (mną) pomogli by.
//Nie czepiasz się... Skąd mógł się wziąść Nord? Po ludzku :) Najęli go ci bandyci... Sam, tak jak mówiłem organizuje wyprawę, w której spotkamy 10 nordów. :) Oczywiście jako sojuszników :D
Korag:
Gdy wszyscy już padli martwi, drużyna zaczęła przeszukiwać jaskinię i zabitych. Toporek rozpieprzył obydwie kłódki i wszystkie drzwi stanęły otworem. Obok pierwszego przejścia stała tabliczka, na której widniała czaszka. Nie było tam też światła, jednak drugie przejście prowadziło do magazynu. Było tam trochę żarcia, złota i biżuterii.
-No!- Korag zaczął dzielić pieniądze. -Adamus, złoty naszyjnik, 200 grzywien. Sparda trzy srebrne pierścienie, 200 grzywien i ja, 200 grzywien złoty pierścionek i ten ładny srebrny talerz. Wszyscy zadowoleni? Mówiłem, że się opłaci!- Gdy chowaliście do sakw swoje nagrody usłyszeliście... coś jakby kroki.
Wybiegliście z magazynu i zobaczyliście że do jaskini wchodzi mały tłumek ludzi, krzyczeli i przeklinali dość głośno byście zorientowali się, że za nimi idą następni. Najwyraźniej wróciła reszta bandy. ÂŁącznie było ich około dwudziestu. Zobaczyli was.
-Hej! Tu ktoś jest!- krzyknął jeden.
-Spieprzamy!- krzyknął w odpowiedzi krasnolud.
Jedyną drogą było ciemne, najwyraźniej dawno nieużywane przejście, które bandyci dobrze zamknęli. Porwaliście ze ściany pochodni i wbiegliście to środka. Biegliście długo, schodziliście coraz głębiej, a bandyci szybko przestali was gonić. Korytarz zakręcał wiele razy, zobaczyliście że ma też kilka odnóg, ale jakoś nie chciało wam się z nich skorzystać. Każdy z was miał nieodparte wrażenie, że ktoś go obserwuje. Po dwóch godzinach przeliście nad podziemną przepaścią przez stary most linowy i znaleźliście się w jakimś większym pomieszczeniu. Wychodziły z niego dwa tunele. Lewy i prawy. Coś wam podpowiadało by nie iść prawym.
Korag usłyszał jakiś dźwięk. Wszyscy go usłyszeli. Ze sklepienia oderwał się nietoperz. Już chcieliście odetchnąć z ulgą widząc, że to tylko małe zwierzę, gdy ten przeistoczył się w człowieka, tzn. wampira i to głodnego.
//Nie będę chu*em i już zalicze tego norda, ale to on był łucznikiem, tylko on miał łuk :P
//I wziąłem go, bo w bestiariuszu mały wybór. Nie chciałem na okrągło bandyta, bandyta, bandyta...
// A... tu masz bossa. :P
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
I nie zabijać go jednym postem! Teoretycznie powinien być trudny.
Mohamed Khaled:
//3 srebrne pierścienie, i 200 grzywien... Supcio... Trzeba mi teraz kasy dużo :D
Wampir? Skąd on tutaj? - myślał. Wyciągnął miecz. Lecz nie! Nie zamierzał atakować. Pozwoli Adamusowi walczyć. No idź. Pobaw się! - rzucił do towarzysza. Tak jak mówił. Pomoże TYLKO jeśli będzie miał kłopot! Więc teraz, razem z Koragiem miał wyciągnięty miecz, i czekał, czekał aż coś się stanie...
//P.S
//Mogłeś uwzględnić że to on... Ja nie patrzyłem dokładnie jakie mają wyposażenia. :D
//Myślałem że, to jeden z chłopów(jedyny którego zabił Adaś):)
//Ostrzegaj! :P
Korag:
//Dlatego podałem linki do wiki, żeby zobaczyć wyposażenie. Na przyszłość będę to pisał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej