Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak głęboko nogi poniosą

<< < (7/13) > >>

Korag:
-Na imię Sansa i bez obaw, na pewno stać na mnie kogoś takiego jak ty... - powiedziała. Dziewczyna nie domagała się zapłaty z góry, więc gdy dopiłeś piwo wyszliście z karczmy. Zaprowadziła cię do swojego domu, który wbrew temu co mówiła nie był wcale w pobliżu karczmy, a w porcie. Mała rudera stojąca obok starego magazynu. Wprowadziła cię do środka. Było tu ciemno, duszno i śmierdziało. Sansa weszła pierwsza i szybko zniknęła w ciemnościach. Poczułeś, że ktoś pchnął cię mocno na ścianę i z pewnością nie była to dziewka. Drugi raz dostałeś w brzuch. Przeciwnik zaatakował chyba jakiś kijem, uderzenie zgięło cię w pół i wylądowałeś w kącie pomieszczenia. Wtedy zobaczyłeś światło. Druga postać stojąca za tym który cię uderzył trzymała w ręku kaganek i także była mężczyzną. Piękna dziewczyna znikła.
-ÂŁapska od broni i dawaj pieniądze!- powiedział ten, który stał przed tobą z kijem. Dopiero teraz zauważył, że nosisz miecz.   


//Tu jest link do przeciwników.

http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ch%C5%82op

Mohamed Khaled:
Złą osobę wybraliście skurwiele! - rzucił w kierunku chłopów. Heshar! Z jego rąk wyleciał ognisty podmuch który spalił jednego z chłopów. Do drugiego podszedł i walnął mu z pięści w gębę. Od razu dał nura na ziemie! I co? Dalej chcesz mnie obrobić?! - zapytał niezbyt mile mężczyznę na ziemi. Myślał co by tu zrobić: ÂŹle jest! Nie mogę go oszczędzić bo naskarży na mnie! I co ja mam z tobą zrobić?!?! - zapytał z podwyższonym tonem. Wyciągnął miecz, i miał już go zabić lecz czekał co ten powie...

Adaś:
Adamus zaraz po przybyciu do miasta, oraz usłyszeniu rozporządzeń krasnala udał się prosto pod koleusem. Jakoś nie widziało mu się szwendanie się po mieście. W szczególności że czas go trochę naglił. Po prostu bez słowa ruszył w kierunku koloseum. I kiedy tylko tam dotarł usiadł sobie na ławeczce i spokojnie czekał nie kusząc losu

//:Nie ma sprawy, lubię wykańczać bossów. :)
//:I taka sprawa chłopaki, jeśli dobrze pamiętam zasady wypraw(oczywiście jeśli nie są zmienione). Ale wydaje mi się że za każdego npc-a oraz jego kwestie w rozmowach z nami odpowiada mg. Nawet takiego karczmarza. No ale tak było przynajmniej kiedyś, więc najlepiej dopytać dobrego duszka Insentora czy tak dalej jest ;)

Korag:
//Sparda

-Eee....panie....- wyjąkał przerażony mężczyzna. Kaganek wypadł mu już z ręki i jedynym źródłem światła były tlące się jeszcze zwłoki jego kompana. Chłop, wciąż w pozycji leżącej próbował jak najdalej się od ciebie odsunąć. Nie zwróciłeś uwagi na jego rękę pełznącą powoli do zatkniętego za pas noża...
Strach zwiększył jego szybkość, błyskawicznie wyciągnął broń i odbił nią miecz, którym w niego celowałeś. Przeturlał się na brzuch i z nadludzką niemal szybkością podniósł z ziemi. -I co teraz?- zapytał stojąc przed tobą z nożem w dłoni i głupkowatym uśmieszkiem na twarzy.

Mohamed Khaled:
Pstryknął palcem i: Heshar! - z jego rąk wyleciał podmuch który dzięki precyzji Spardy trafił w kolejnego chłopa... A to! Człowiek padł na ziemie, i umarł w trybie natychmiastowym. Sparda podszedł po miecz który został mu wytrącony, i schował go. Uklękł koło martwych mężczyzn i zaczął ich przeszukiwać... Może coś mają? - myślał

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej