Tereny Valfden > Dział Wypraw

"My jesteśmy krasnoludki..."

<< < (3/4) > >>

Korag:
Udawanie kogoś kim nie jest nigdy nie było mocną stroną Koraga. Teraz zamiast dwóch zbirów miał do pokonania trzech i stracił możliwość ataku z zaskoczenia. Plan okazał się do niczego i nadszedł czas na improwizację. Jeden z bandytów, ten który go wprowadził, stał za nim i nie wyciągnął jeszcze broni. Szybko dostał łokciem w przeponę i zgiął się w pół, drugą ręką krasnolud dobył toporka. Odskoczył w bok i uderzył szybko drugi raz. Tym razem już toporem. Bandyta dostał w skroń i padł martwy na deski. Zostało dwóch i już go atakowali. Korag schylił się by nie dostać mieczem i w komiczny sposób natarł głową na przeciwnika. Bandyta, który dostał "z byka" w brzuch przewrócił się do tyłku i wpadł na swojego towarzysza. Krasnolud wykorzystał to by lepiej się ustawić. Stanął plecami do ściany w pozycji obronnej.

Hagmar:
Jeden z nich gdy się podniósł rzucił w ciebie sztyletem. Ten jednak wbił się w ścianę tuż nad twoją głową. Bandyta z mieczem gotowym do cięcie od góry rzucił się na ciebie. Drugi zbierał się z podłogi.

Korag:
Nie było czasu na cieszenie się ze swojego szczęścia. Walka wciąż trwała. Widząc co robi jego przeciwnik, Korag również skoczył do przodu. Ostrzem topora udało mu się odbić miecz bandyty co zbiło go nieco z tropu. Zamiast unieść broń do kolejnego ataku, przeciwnik miałby wtedy czas na zrobienie tego samego, Korag zaatakował od razu po odbiciu miecza. Potężna pięść trafiła zbira w szczękę i zwaliła z nóg. Krasnolud nie zapomniał też o drugim oprychu. Obrócił się. Bandyta był jeszcze na czworakach, krasnolud kopnięciem w skroń, posłał go z powrotem na deski. Ciężki but sprawił, że bandyta stracił przytomność. Korag szybko do niego doskoczył i uderzeniem toporka skrócił jego męki. Pozostał jeden. Krasnolud znów się obrócił. Ostatni rzezimiech wstał już z podłogi i szykował się do ataku z mieczem w dłoni i sztyletem w zębach.   

Hagmar:
Bandzior popełnił błąd. Próbował śćiąć krasnoluda  lecz nie trafił. Przeciwnik był odsłonięty.

Korag:
Nie przeciągając dłużej, Korag zakończył walkę. Uderzył odsłoniętego toporem w pierś. Ostrze wbiło się naprawdę głęboko. Po wyciągnięciu broni z martwego już przeciwnika krasnolud spojrzał na zabitych. -Trzech uzbrojonych zbirów, ależ ja jestem niebezpieczny.- Odsapnął chwilę. Skoro reszta jeszcze nie przybiegła to znaczy, że nic nie słyszeli. Zbyt nachlani i naćpani. Krasnolud wyszedł na świeże powietrze i rozejrzał się.


// Przypomniało mi się. Ten, który spał dalej tu leży?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej