Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Eric:
- Chodź, Severus. Mam niejasne wrażenie, że kto jak kto, ale na warzeniu mikstur i innych tego typu pierdół, Ty powinieneś się znać. To pewnie przez to imię - powiedział w zamyśleniu. Już nie mógł się doczekać na możliwość pędzenia bimbru własnymi rękami. Nikt inny nie wie tak dobrze, co powinno znajdować się w beczułce procentowej cieczy, jak wieloletni konsument.
- Aruś, nie szkodzi. Jesteśmy na haju, musi się udać - mrugnął zachęcająco.
Dragosani:
- Ja? - zapytał zdziwiony Severus. - Ach, no tak. Oczywiście, że się znam - zełgał. - Zobaczycie, że to co upędzimy powali na ziemię tych tutaj. - Wskazał głową na bimbrowników. Nie dodał, że miał na myśli zwyczajne ich wytrucie. Poza tym Diomedes miał rację. W narkotycznej wizji wszystko jest możliwe. Musi im się udać. I zostaną królami w wyimaginowanym kraju! Yeeey! Raźno ruszył do pomieszczenia obok, gdzie miała być aparatura i zacier.
Adaś:
Adaś powolnym krokiem udał się za bladym. Kiedy wchodzili do drugiego pomieszczenia spytał z bardzo udawaną troską:
-Sevuś może ci pomóż? Wiesz coś tam Yarpen kiedyś doradzał przy tego typu pracy.
Elrond Ñoldor:
// Ja już sam nie wiem kto jest kim. Co chwila dodajecie nowych graczy, sami nimi kierujecie. Cofam moją zgodę na posiadanie kilku postaci przez jednego gracza. Chujnia się robi w mojej głowie...
Czarodziejowi oczy się szkliły. Sam bawił się ongiś alchemią. Poczłapał za Dragiem i Djomkiem.
Eric:
- Ach, przypomniała mi się domenicowa gorzałka... - rozmarzył się, wracając wspomnieniami do pięknych czasów spędzonych w Kruczym Bractwie w towarzystwie Aragorna, Domenica i, tu lekko się skrzywił, Zeyfara. Zadziwiające, jak spożycie środków narkotyzujących wzmaga pamięć i nakłania do spoglądania w przeszłość i rozpatrywania jej w nowym świetle. Teraz jednak Diomedes wolał skupić się na bimbrze. Chciał wygrać i później skosztować tego arcydzieła. W świecie demonicznych grzybków każdy alkohol musiał być wyborny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej