Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Hagmar:
Chamstwo w tej Ameryce. Stwierdził Aragorn. Co za kutas ośmielił się zakazać picia?!
Dragosani:
Drago fochnął, bo przecież naprawdę miał trudne dzieciństwo. Wojna, wszechobecna śmierć i pożoga nie są najlepszymi bodźcami dla młodego wampirzątka. Prychnął tylko na Diomedesa. Chciał już coś odpowiedzieć, gdy nagle król przemówił. Rozwiał tym samym marzenia Diomedesa, co wywołało uśmiech na twarzy starszego wampira. Po krótkiej przemowie, powstał kolejny człowiek, który miał przemówić. Dragosani przywitał go oklaskami, jak nakazywał obyczaj. Niestety zaburzenia postrzegania czasu, wywołane narkotykiem sprawiły,m iż nie zorientował się, że inni klaskać po chwili przestali. Nieco speszony zaprzestał machania łapami i wysłuchał blondyna o brzydkim imieniu. Wampir spojrzał troskliwie na oburzonego dracona. To tak jakby wampirowi zabroniono pic krew. Biedny czarnuszek.
Eric:
- Ale potem go wypijemy, prawda? Ten bimber? - zapytał z nadzieją w głosie. Odmówić człowiekowi z takim błagalnym wyrazem twarzy to zbrodnia. Szczególnie, jeśli chodzi o alkohol.
- Zresztą, jak w ogóle wyłonimy króla? - zapytał z ciekawością. Jeżeli atrybutem władzy miała być beczułka bimbru i zestaw do destylacji, to wchodził w to.
Adaś:
Adaś stał trochę oniemiały z początku, ale potem wyluzował. Myśl o bliskiej popijawie poprawiała mu humor.
Król na was spojrzał trochę zaskoczony, ale odpowiedział. Kierując swoją wypowiedź do wszystkich aby nie żadnych wątpliwości.
Konkurs ma polegać na tym na czym znamy się najlepiej. Czyli na pędzeniu bimbru! W sąsiednim pomieszczeniu stoją maszyny i kilogramy zacieru. Gdy wszyscy będą gotowi nastąpi degustacja. A więc Panowie do pracy!
Hagmar:
Kurwa. Ja nie umiem pędzić. Szepnął dracon do Adasia i reszty Drużyny Tajemniczych Grzybków.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej