Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Eric:
- Yyyy - wydukał z trudem Diomedes, wczuwając się w nową sytuację. Szybko przypomniał sobie o liściku, który odkrył i natychmiast machnął nim przed oczami króla. Poczuł, że powinien być nieco arogancki, skoro ma brać udział w jakiejś tam wielkiej międzynarodowej konferencji, dlatego obdarzył faceta siedzącego na tronie dość pogardliwym spojrzeniem.
- Owszem, zostaliśmy. Tak, potrafimy wypić go najwięcej - pochwalił się, nie do końca jednak utrafiając w sedno umiejętności, jaką powinni wykazać się uczestnicy konkursu.
Dragosani:
Po wejściu do kajuty, Dragosani postanowił nie przyglądać się dziwacznym butom, noszonym przez jednego z ludzi. Zamiast tego skupił uwagę na "Królu". I jego słowach. "Europejskich", co za debilna nazwa. No, ale nie był tutaj po to, aby komentować takie rzeczy. Tak właściwie to nie wiedział po co tutaj był, ale to w tej chwili nieistotne. Wysłuchał słów człowieka na tronie, oraz Diomedesa, który chyba za bardzo się wczuł w rolę.
- Chyba trafiliśmy na statek przewożący czubków... - szepnął teatralnie do towarzyszy. Oczywiście wszyscy to usłyszeli.
Eric:
- To my jesteśmy tymi, którzy ćpali - szepnął Severusowi do ucha w ramach sprostowania. - Prawdopodobnie to wszystko rozgrywa się w naszych głowach. Te czubki, jak ich ładnie nazwałeś, mogą być wytworem twojego umysłu, co może być spowodowane trudnymi przejściami w dzieciństwie - uśmiechnął się wrednie. Nadal machał przed oczami króla zwitkiem papieru. Naprawdę miał ochotę napić się bimbru.
Hagmar:
I tym że tata za mocno Cie kochał i składał niezapowiedziane nocne wizyty Drago. Dodał dracon który też chciał się napić.
Adaś:
My nie jesteśmy tu wcale aby rywalizować ze sobą w piciu, tylko w wybraniu króla Amerykańskich bimbrowników!
Powiedział ze znacznym oburzeniem, po czym znów przemówił ale już spokojnym głosem.
Nie wiem przez kogo zostaliście zaproszeni, ale skoro już jesteście to wchodźcie. Wy również staniecie do konkursu.
Kiedy król skończył kolejną swoją wypowiedź, trochę już bardziej pewni zbliżyliście się do pozostałych. Król w między czasie zaczął przemawiać dalej, można by rzec że mówił z uczuciem.
Panowie Przed rokiem zleciłem cechom i konfraterniom we wszystkich krajach Europy, aby wyłoniły z grona swoich członków najgodniejszych, najlepiej obznajomionych z tajnikami produkcji taniej, smacznej i nielegalnej gorzałki. Tak więc oto spotykamy się na pokładzie statku płynącego do Ameryki. Jesteście panowie najlepszymi fachowcami od pędzenia bimbru w historii tej planety! Sytuację międzynarodową, która skłoniła mnie do zwołania tej konferencji, przedstawi cechmistrz Hans Zweischnaps.
Wszyscy skoncentrowaliście wzrok na wysokim, jasnowłosym mężczyźnie, który dotąd skromnie i cicho siedział po prawicy króla. Bimbrownicy powitali go oklaskami, nie znaliście powodu tego, ale żeby nie odstawać również zaczęliście klaskać. A najgłośniej klaskał Severus, podniecony całą sytuacją, najwidoczniej grzybki demonstrowały swoje kolejne obawy. Szkoda tylko że ofiarom tym dziwnym efektom padł tylko wąpierz. Gdy oklaski umilkły, a Severus również się uspokoił Hans odchrząknął dość głośno i zaczął mówić.
Panowie. Ziemia obiecana, Ameryka stoi dziś w przededniu największego krachu cywilizacyjnego. Władze tego kraju, depcząc brutalnie prawa człowieka, zaplanowały wprowadzenie prohibicji, to jest całkowitego zakazu produkcji, posiadania i konsumpcji jakichkolwiek alkoholi.
Zgroza ogarnęła wokoło wszystkich bimbrowników. Na myśl o takim bestialstwie wielu z nich wzdrygnęło się.
I dlatego właśnie tutaj jesteśmy, naszym celem jest wyłonienie króla, który przeciwstawi się temu bestialstwu!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej