Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przyczajony browar, ukryty miód
Hagmar:
I to nie byle jaki bimber! Na mój nos z 20 procentów ma. Stwierdził Aragorn, wszak miał wyczulone zmysły. I ruszyli więc za zapachem jakby ich demony goniły.
Dragosani:
- Nie zrozumiałeś żartu... - natychmiast odparł Dragosani, z niejaką rezygnacją. Ale cóż, nie jego wina, że Diomuś był zbyt młody na tak wyrafinowane formy sztuki komediowej. W końcu całą gromadą wyszli na pokład. I to, co zobaczyli w bardzo małym stopniu przypominało statek. W zasadzie to bardziej przypominało.. coś, czego wampir nigdy w życiu nie widział. Masywne kominy buchały kłębami dymu, i w żaden sposób nie przypominały tradycyjnych żagli. Statek musiał być napędzany jakąś formą magii, albo też nowoczesnej techniki. Wręcz kosmicznie nowoczesnej. Uwagę wzbudzali także inni ludzie, których ubiór nie pasował do najnowszych kanonów mody. Brań zaś była zdecydowanie bardziej rozwinięta, niż to co wampir pamiętał z Valfden. Tak dla pewności poprawił miecz przy pasie. Chociaż i tak nic im we śnie nie mogło raczej zagrozić. Powęszył w powietrzu. Czuł słony zapach morskiej wody i, istotnie, bimber. Reakcja towarzyszy, w szczególności Diomedesa, nie zaskoczyła go. W końcu to pijak i żul. Bez słowa ruszył za towarzyszami, rozglądając się z ciekawością.
Eric:
- To nie tylko bimber - powiedział Diomedes, marszcząc brwi. Na chwilę zastygł w wyrazie konsternacji. Długo analizował wszystkie wskazówki, jakie zdobył jego nos. Nawet oczy reagowały w pewien sposób na obecność zapachu bimbru w powietrzu - lekko poszczypywały.
- To nawet... - zrobił dramatyczną pauzę, przełknął ślinę i nie wiedzieć czemu, podrapał się po brodzie. - DUÂŻO BIMBRU!
Po czym zwrócił się do Severusa.
- Z niewyjaśnionych przyczyn, które wtargnęły do mojej głowy, nie mogę nazwać tego dowcipu suchym, choć być może nawet by na to zasługiwał... Ale możliwe że w najbliższej przyszłości zrozumiem, co miałeś na myśli.
Dragosani:
Słysząc to, Dragosani strzelił fejspalma, czyli starożytny gest wyrażający dezaprobatę, zażenowanie i całą gamę innych odczuć. To tyle, jeśli chodzi o godne i cywilizowane zachowanie. Bimber może i był dobry, ale nie mógł dorównać krwi. Dlatego też pradawny wampir nie rozumiał podniecenia młodszego brata krwi.
- Nie wydzieraj się tak - poradził jednak tonem doświadczonego myśliwego. - Właściciele bimbru to szczwane bestyje. W mig usłyszą cię i czmychną, jakoby sarna po wyczuciu wilka. Z bimbrem. Albo też wyleją go, coby nie wypił go nikt inny, niż oni właśnie. - Pomachał młodemu wampirowi palcem przed nosem.
Adaś:
Adamus słysząc najpierw słowa Dracona już chciał się odezwać, kiedy Severus i Diomedes mu przerwali. Ale kiedy chwila ciszy powiedział:
-Aruś tyś widział 20%, jak w łeb strzelił co najmniej 80% i dużo to mało powiedziane, coś czuję że tam od chuja tego jest. Ot co!
Im głębiej schodziliście pod pokład tym woń bimbru była coraz mocniejsza. Podążaliście dość wąskimi korytarzami, aż w końcu dotarliście pod kajutę na którym wisiał napis "ÂŁadownia 86". Wpadliście do środka z ogromną chęcią napicia się gorzoły. Lecz waszą determinacje nagle zastąpiło zaskoczenie. Znaleźliście się w kajucie podobnej do waszej, tylko z jedną różnicą. Sąsiednia ściana była rozcięta a za nią znajdowało się pomieszczenie pełne licznych rurek i palników. W pierwszym pomieszczeniu znajdowali się ludzie dziwnie ubrani, oraz jakiś chłopiec stojący koło mężczyzny w bardzo dziwnych butach (to są kauczukofilce). Przed nimi na tronie siedział dziwny człowiek z dość niecodziennymi insygniami władzy. Właśnie przemawiał do zebranych ludzi:
- Otwieram czwartą, międzynarodową konferencję przedstawicieli cechu europejskich bimbrowników - powiedział król w międzynarodowym bimbrowniczym esperanto, które nie wiadomo jaki cudem rozumieliście. Nagle Król na was spojrzał i zapytał lekko zaskoczony. A wy ktoście? Chyba nie zostaliście zaproszeni na konkurs?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej