Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnica elfich ruin

<< < (16/75) > >>

Isentor:
W ciele nie zostało zbyt wiele krwi. Gunses ujrzał tylko obrazy ostatnich dni życia nieszczęśnika poprzeplatane scenami z przeszłości. Zobaczyłeś loch z perspektywy skutej łańcuchami osoby. Rozgląda się, obok do kamiennych słupów przykuto jego towarzyszy - również rycerzy Myrtany. Mają podcięte gardła, krew spływa po nich na podłogę, gdzie trafia do wydrążonego leja, który podąża na środek pomieszczenia do wgłębienia na wzór wielkiej misy. Szamocze się próbując uwolnić więzy, słyszy ryk, mdleje. Wizja nagle przeplata się sceną bitwy. Widzisz sztandary Myrtany, wojsko i magów maszerujących na równinie. Wspomnienie urywa się. Widzisz obraz walki z demonem fizycznym, widzisz jak rozrywa żołnierza i miota jego nogami w Twoja stronę. Tracisz przytomność. Znów jesteś w lochu. Młoda elfka daje Ci pić. Rozwiązuje więzy i każe uciekać. Przeplatają Ci się obrazy dżungli i twarzy młodej elfki. Nastaje mrok.

Tkoron:
Frideric z lekką odrazą oglądał popisy wampira, no trudno, trupowi i tak nic już nie pomoże, a może my się czegoś dowiemy. Bardziej go jednak zirytowało zachowanie wampira, pojawia się ni stąd ni zowąd, zbiera resztki padliny, wypija krew świeżego trupa. Nie zmieniało to jednak faktu że adept był zainteresowany sytuacją. Szlachcic z Myrtany na wyspie? Przecież z tego co wiedział, to jedyna droga tutaj prowadzi przez portal, a przybycie kogoś takiego na pewno zostałoby zauważone, może jednak istnieją inne drogi?  Poza tymi przemyśleniami uderzała go abstrakcja tej sytuacji, szlachcic z Myrtany, bogaty, pewnie umiejący się bić, z pewnością w jakiejś ważnej misji(no bo i po co innego by się tu pojawiał), a zginął tak zwyczajnie. Teraz jeszcze bardziej zaczął się przypatrywać Gunsesowi w oczekiwaniu na jego rewelacje.

Malavon:
-Te stworzenia sam wygląd mają niepokojący. - rzekł Malavon przechadzając się obok ciał. -Rozumiem, że tego może czaić się więcej w pobliżu?

Gunses:
- ...razem ze innymi rycerzami był pojmany i trzymany w lochu. Jego towarzyszy zarżnięto niczym świnie, krew zebrano do naczynia, możliwe, że w celach rytualnych. Wiedziałem walkę. Magowie i rycerze z Myrtany, którzy wkraczali na równinę. Wiedziałem obraz jak rycerze walczyli przeciw demonowi fizycznemu, który rozrywał i miotał szczątkami ludzi. W końcu ujrzałem ponownie loch i elfkę dającą mi... to znaczy jemu pić. Uwolniła go i kazała uciekać. Dalego nie uciekł jak widać.

Elrond Ñoldor:
- Ciekawi mnie jedna rzecz. Skąd wział się tutaj ten rycerz i jego kompanija. Myrtana została dawno zniszczona. Poza tym mgła wokół naszej wyspy również unosi się od dłuższego czasu. Jakoś nie było widać w mieście orszaku rycerzy w lśniących zbrojach...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej