Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Isentor:
Granat zdołał zniszczyć tylko górną warstwę bryły lodu. Demon nadal pozostał w niej uwięziony.
- Garir?!
Po wypowiedzi nieco zmieszanego Isentora do rozmowy przyłączył się ktoś jeszcze.
- Jesteście wyjątkowo żałosnymi stworzeniami. Nie potraficie sobie poradzić z naszym mięsem armatnim. Mógłbym was zmiażdżyć jednym ciosem.
2x pospolity demon
1x demon
Devristus Morii:
Anash! wypowiedział elf i nad jego ręką zmaterializował się czerwono-czarny, pulsująca kula stworzona z magmy. Za pomocą psioniki rzucił w zamrożonego potwora granat. Następnie powtórzył ten manewr rzucają drugi granat magmy w w demona z połową czaszki po wypowiedzeniu zaklęcia Anash!. Następnie wyciągnął rękę przed siebie i powiedział Grishil ipash grusha elash! zamieniając obszar pod bryłą lodu w kałużę lawy głęboką na 1 metr.
Isentor:
Bryła lodu lekko pękła. Pospolity demon skąpany w kałuży lawy stracił resztki głowy i część ramienia po spotkaniu z granatem magmy Devristusa. Jego na wpół rozerwane truchło osunęło się do gorącej posoki. Bryła lodu wraz z uwięzionym demonem pospolitym wpadła do gorącej lawy, powietrze wypełniła para.
- Marne próby pokonania nas. Mam tysiące takich żołnierzy.
- Kim jesteś demonie!
1/2 demon pospolity
1 demon
//Możecie śmiało opisywać konsekwencje swoich ataków. Wiecie przecież czym kończy się użycie danego zaklęcia a statystyki demona pospolitego są podane. W razie wątpliwości możecie pytać na PW. Jak przesadzicie to coś wymyśle w moim poście, by to naprostować więc nie ma się czego bać.
Devristus Morii:
Ale nie masz lepszych od Nas wysyczał Dev Heshar anash grishil! . Elf uśmiechnał się, gdyż w jego prawej dłoni zmaterializował się żółty język ognia. Za pomocą psioniki wyrzucił płomień z ręki i nakierował go pozostałego demona pospolitego. Gdy płomień uderzył w cel, pochłoną go całkowicie. Każdy skrawek celu pokryty był ogniem, którego nie mogła zgasić nawet woda.
Isentor:
Ciało demona spalało się do kości regenerując w miejscach, które akurat nie obejmował ogień. Prawdziwy obraz wiecznej męki.
- Nieważne kim jestem. Jesteście dla nas insektami, błędami stworzenia.
- Niektórzy mają takie mniemanie o was.
- Milcz robaku. Mój Pan zstąpił na te ziemie. Pokłońcie się przed jego obliczem lub gińcie.
Isentor zdawał sobie sprawę, że nie wygrają tej bitwy, nie tutaj i nie tego dnia. Choć motto paktu mówiło o skupianiu się na środkach. Nie potrafił uczynić tego co było konieczne bez wyrzutów sumienia.
- Peckt, co byłbyś w stanie zrobić dla korony?
- Wszystko mój Królu!
- Darlenicie, Devristusie, Elrondzie, Garirze, Gunsesie, Malavonie, Mogulu i Tkoronie - uciekajcie! Dev, zaopiekuj się nimi. Nie ważcie mi się tutaj wracać. Zobaczymy się w pakcie.
Pan, o którym wspominał demon pojawił się we wrotach sali.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej