Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnica elfich ruin

<< < (50/75) > >>

Elrond Ñoldor:
- Jebut!!! - wydała dźwięk kula ognia, która uderzyła kilkanaście metrów od miejsca w którym skrywał się Adept. Jego zaklęcie i to czego dokonało zostało zauważone. Cieszył się, że on sam nie został wykryty. Niemniej jednak wrogowie wiedzieli że czarodzieje opuścili kryjówkę i być może już ich otoczyli.
Jeden z maginów usilnie próbował wypalić Elronda z gąszczy. Kolejna kula ognia poszybowała jednak znacznie dalej od poprzedniej, co nie wróżyło pomyślnych rezultatów poszukiwań Adepta Ziemi przez Maga Ognia. Staruszek wychylił się. Jego przeciwnik szedł w dziwnym łuku, strzelając na oślep coraz dalej od Elronda, ale coraz bliżej do niego podchodząc. I to był błąd.
- Aresh isgrash! - wymamrotał adept pobierając energii magicznej. Kamienny pocisk poszybował w kierunku głowy przeciwnika i... nie trafił. ÂŚmignął potężnie w powietrze. Odpowiedź psioniczna wykonana w ostatnim momencie uratowała życie maginowi, który zbierał się już do ataku na adepta. Niemniej jednak on sam również nie tracił czasu i zamiast zastanawiać się czemu to tak spudłował, wymamrotał kolejną inkantację.
- Aresh! - krzyknął i gestem dłoni wyrwał z trzewi ziemi kamienne kolce. Nie było przed nimi ucieczki, maga podziurawiło od dołu. Niezbyt przyjemny widok. Staruszek bez zastanowienia skoczył w krzaki...

1/3 maginów


Czary: Kamienny pocisk, Kamienne zęby (Magia Ziemi).

Isentor:
Magin ognia zaatakowany przez Darlenita psioniką nieszczęśliwie upadł na wystający z ziemi konar i stracił przytomność.


- Garirze użyj podmuchu ognia. Lewiatan, rozbity statek. Jakiś czas temu u wybrzeży Valfden rozbił się statek. Odnaleźliśmy kilka ciał na plaży. Nikt jednak tego nie przeżył. Herby na zbrojach rycerzy jasno wskazywały na Myrtane, nie byliśmy jednak w stanie ustalić co było celem ich podróży. Nie zachowały się żadne dokumenty, nie odnaleziono dziennika kapitańskiego.
- Przybyliśmy prosić o pomoc. Wielka rada chciała skonsultować się z Tobą, jako z kimś kto ma doświadczenie w walce przeciwko demonom i Meanebowi.
- Więc to prawda co mówią plotki?
- Tak! Meaneb powrócił. Armia nieumarłych, smoków i demonów zalała kontynent. Vengard padł po godzinie oblężenia. Pierwszego dnia straciliśmy 200 tysięcy wojsk, drugiego 500 tysięcy. Później przestaliśmy liczyć, nie byliśmy w stanie ogarnąć ogromu zniszczeń i ilości ciał. Rada uciekła do Ilusmiru, w Myrtanie pozostali nieliczni. Walczą w ruchu oporu na zasadzie partyzantki. Przynajmniej mam taką nadzieję, tak było, kiedy ostatni raz widziałem dom. Jak już wspomniałem, to było dawno temu.
- Podróżni z teleportu ciągle do nas napływają. Ilusmir musi więc się trzymać...

Hagmar:
Pytanie ile jeszcze wytrzyma? Garir stanął sobie w dogodnej pozycji. Uwaga. Heshar! Z złożonych dłoni krasnoluda buchnął ognisty podmuch, prosto w łańcuchy.

Isentor:
- Anoshu!
Z dłoni wytworzył się mroźny podmuch, który rozbił na drobne kawałki dopiero co rozgrzany do czerwoności łańcuch.
Isentor pomógł mężczyźnie wstać.
- Jak się czujesz?

Devristus Morii:
Magini ognia atakowali na oślep mgłę próbując Nas trafić. Kule ognia rzucane były jedna po drugiej. Dwóch z maginów ognia już padło został jeszcze jeden z tych odkrytych. Izipash! wypowiedział elf i ręką wskazał pozostałego magina. Po wypowiedzeniu zaklęcia niebo pociemniało, a atomy zaczęły się szybciej o siebie pocierać wytwarzając wyładowania elektryczne. Po chwili błyskawica trafiła nieszczesnego magina.

0/3 maginów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej