Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica elfich ruin
Isentor:
Rotish zajął się ogniem, zaczął się miotać na oślep w agonii, zmarł w okrutnych męczarniach.
Rotish: 5/8
//Piszecie dobrze więc możecie już opisywać wykańczanie i śmierć przeciwników. Możecie się wzorować tym, co pisałem. Gdyby ktoś nie był pewny swojego postu zawsze może poczekać na mój komentarz lub spytać się na PW wcześniej wysyłając mi treść.
//Pamiętajcie o podsumowaniu, dzięki temu wiemy jaki jest stan przeciwników.
//Mamy 24.02.13, godzina 13:30.
Gunses:
Gunses leżał między kamieniami. Był osłabiony, wiedział że w walce w obecnych warunkach pogodowych nie sensu brać udział.
Rotish: 5/8
Elrond Ñoldor:
Tymczasem jedna bestyjka wypatrzyła staruszka wesoło siedzącego sobie na gałęzi. Zrobił rozpęd i z całej siły uderzyła w drzewo przy pomocy umiejętności taran. Tylko mocny chwyt człowieka za pień uchronił go przed upadkiem. Trzeba było działać. Rotish przymierzał się do wejścia na drzewo.
Jedną ręką trzymał się za gałąź, drugą czarował.
- Aresh isgrash! - wykrzyczał kumulując energię w dłoni, nad którą powstał sporej wielkości kamienny głaz. Silą telekinezy cisnął nią wprost w łeb owada, który o dziwo zdążył wdrapać się już do połowy. Bestia oberwała mocno, słychać było chrzęst łamanych płytek, zębów, żuwaczek, czy czego ona tam nie miała. Gruchnęła o ziemię spadając na plecy. W tym samym czasie Elrond działał. Ześliznął się po gładkim pniu i podbiegł do Rotisha wyciągając sztylet. Uderzył kilkakrotnie w brzuch. W miejsca, gdzie robal był najbardziej odsłonięty. W odpowiedzi oberwał jedną z nóg po żebrach. Wysiłek jednak się opłacił. Przeciwnik padł. Z rękoma pokrytymi sokami Rotish, rozmasowując sobie bok, był gotowy do kolejnej walki. Miał nadzieje że przeciwnik go nie zaskoczy.
Rotish: 4/8
Czar: Morderczy głaz (Magia Ziemi);
Malavon:
Elf mógł w końcu uwolnić zaklęcie. Puścił czar, a razem z nim sporo wody i martwe cielsko rotisha. Malavon jednak nie czekał długo na kolejną okazję. Znalazł swój następny cel w potworze znajdującym się najbliżej osłabionego wampira. Chwycił jeden z kamieni i rzucił prosto w jego łeb pomagając sobie telekinezą. -Tutaj paskudo! Gdy monstrum zaczęło się zbliżać adept wypowiedział słowa prostego zaklęcia. -Anoshu! Magia przekształciła się w zimny podmuch, który omiótł całego potwora. Lodowe powietrze nnie oszczędzało żadnej części ciała rotisha.
Czar: Mroźna zamieć
//: Nie jestem pewny więc zostawiam
Isentor:
Rotish zaatakowany przez Malavona nie został zabity. Zaklęcie było zbyt słabe by przebić się przez chitynowy pancerz. Wystarczyło jednak, by unieruchomić bestie.
Tymczasem Isentor z Garirem postanowili wrócić do towarzyszy, zawrócili na krętych schodach po czym ogarnęła ich ciemność. Zaczęliście powoli odzyskiwać przytomność po jakimś czasie. Okazało się, że jesteście przykuci do kamiennych słupów w sali przeznaczonej do rytuałów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej