Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Anette Du'Monteau:
-Wspaniała dedukcja mości wąpierzu. - rzekł Blaze i zaklaskał w ręce. -Pytanie co teraz zrobimy z tym fantem? Jak potwierdzić przypuszczenia i dorwać go? Może sprawdzimy następną dostawę towaru jakiego ma ubyć i ukryjemy się gdzieś z boku, a potem wypytam jakiegoś miłego uczestnika zasadzki na ten temat?
Nessa:
Długoucha aż się uśmiechnęła, widząc reakcję Blaze'a. Jak widać i jego irytował ton wąpierza-mądrali. Hej ho!
- Plan dobry, ale jak dowiesz się o szczegółach dostaw? Sądzisz, że kupcy ot tak cię o nich poinformują. Wątpię.
Jednak krytyczną opinię Nessy przerwał ruch, który trio mogło dostrzec. Zza jednej z kotar przy stoisku z naramiennikami wyszła grupka mężczyzn. Bystre oczy niziołka i elfki mogły rozpoznać w nich obstawę, jaka towarzyszyła wcześniej wieszczowi. Wampir niestety niewiele zdziałał, bo słoneczko zaświeciłoby mu w twarz. Ostatni z nich jeszcze odwrócił się do kupca, który się tam zapewne znajdował, bo niestety tego nie mogli dostrzec, i coś powiedział. Jednak na tyle cicho, że nikt nie usłyszał, a i z ruchu warg wyczytać nie można było, bo zasłaniał je machającym palcem. Jakby komuś groził. Co było całkiem możliwe, bo chwilę później za ladą pojawił się krasnolud. Odprowadził nieznajomych wzrokiem i zaczął się rozglądać niepewnie.
Dragosani:
Wampir syknął i zrobił kilka kroków w tył, w cień. Oczywiście nie zauważył czegoś istotnego, lecz ujrzał po krótkiej chwili, ze jego towarzysze mają nieco inne miny niż zwykle. Jakby zobaczyli coś nietypowego. Na przykład pomidory w promocji. Każdy skusiłby się na takie pomidory. Można by z nich zrobić sztuczny nos dla klauna w wędrownym cyrku. Albo sałatkę.
- Co jest? - zapytał wampir, nieco zaniepokojony przedłużającą się ciszą.
Nessa:
Długoucha wyrwała się z lekkiego zdumienia, jakie wywołała u niej zaistniała sytuacja. Wbrew pozorom nie oglądała pomidorów w promocji. Nie lubiła ich. Czerwone fuj. Chociaż idealne do rzucania w osoby zakute w dyby.
- Coś bardzo dziwnego - odpowiedziała zdawkowo, bo niziołek zdawał się być nieobecny. Kto go tam wie. Może nic nie widział i skupił się na jakiejś mieszczce, które teraz napływały na targ? - Draby od wieszcza miały chyba nie do końca przyjemną rozmowę z tamtym - wskazała na krasnoluda - kupcem. Albo miałeś rację, Severusie, i ie można przewidzieć przyszłości, albo po prostu nie każdy wieszcz musi być dobrym człowiekiem - wzruszyła ramionami Nessa z wyraźnie malującym się na jej twarzy smutkiem.
Brodacz, którego bogowie nie obdarzyli wzrostem, zauważył zainteresowanie elfki i wampira. Zmieszał się jeszcze bardziej. Poprawił jeden z wystawionych naramienników, otarł ręką czoło, a następnie zacierając dłonie zniknął z widoku. Zapewne zszedł z podestu, jaki pomagał mu wystawać choć trochę zza lady lub wycofał się w głąb stoiska, gdzie miał zapasy.
Dragosani:
Gdy elfka wskazała na brodacza, wampir natychmiast tam spojrzał. Krasnolud wydawał się mieć focha na cały świat, co zapewne było efektem wspomnianej wizyty drabów wieszcza. A skoro brodacz miał focha, był też zapewne skłonny do ewentualnej pomocy w uprzykrzeniu życia wieszczowi.
- Sugeruję, aby z nim porozmawiać. Na zapleczu najlepiej, tak aby nikt nie widział. Bezpieczniej dla niego będzie i może przez to bardziej rozmowny się stanie. Jakoś jego mina nie wskazywała na to, że spodobała mu się wizyta tych mięśniaków - zaproponował. - Oczywiście najlepiej by było, gdyby pogadał ma... Blaze znaczy. Niski niskiemu zaufa, że tak powiem. - Spojrzał na niziołka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej