Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Dragosani:
- Dobrze, że nie srebrny - mruknął cicho wampir, szczerząc się do towarzyszącej mu elfki oraz małego niziołka z brodą. Należało jednak dowiedzieć się o czym właściwie zakomunikował kupiec, który dosłownie przed chwilą przybył. Wampir podszedł do przypadkowego przechodnia, który mógł usłyszeć wieści.
- Przepraszam, co się stało? Skąd to poruszenie? - zapytał jakby go to również mogło dotyczyć.
Nessa:
- Właśnie, muszę sobie jakiś srebrny sztylet zakupić - przypomniała sobie elfka.
- ÂŁoj panocku, ja to ni wiem - wzruszył ramionami. - Ale jakaś nowa przepowiednia tego wiszcza jest. I ponoć dostawy mieczy się skończą. Tak jak było to z garnuszkami.
Dragosani:
- Dostawy mówisz... - Wampir potarł się po brodzie niczym stereotypowy detektyw. Brakowało mu jeszcze fajki i długiego płaszcza. Zaczynał mieć pewne podejrzenia. Podziękował kiwnięciem głowy przechodniowi, po czym wrócił do elfki i niziołka.
- Co tam mówiłaś? - zapytał długouchej. - W sumie nieważne. Nasz wiesz przepowiedział przerwanie dostaw mieczy. Tak jak rzekomo było wcześniej z garnkami. I albo mi się wydaje, albo właśnie on macza swe plugawe paluchy w przerywaniu owych dostaw. Zorganizowane ataki na transporty? Może, ale wymagałoby sporych nakładów sił i środków... - zastanawiał się.
Nessa:
- Sam jesteś nieważne - prychnęła elfka i postanowiła nie komentować wypowiedzi wampira. Nie można bezkarnie ignorować długouchej, która poruszyła tak ważną kwestię. W końcu taki sztylet może wylądować i w znajomym Severusowi gardle. Ale nie mogła! Po prostu nie mogła! Uczucie świerzbiącego języka jest bardzo nieprzyjemne. Zatem ugryzła się w niego, ale nic to nie dało, więc zaczęła:
- Dostawy dostawami. A inne sprawy? ÂŚmierć szlachcica, ponoć jakieś porwanie i co tam jeszcze. Co podpowiada twój instynkt, Heniu? - zapytała posługując się imieniem najsłynniejszego detektywa na Valfden.
Dragosani:
- Problemy z dostawami, śmierć szlachcica, porwanie, mająca się dopiero wydarzyć kradzież... - wyliczył Draguś. Naprawdę żałował, że nie miał przy sobie fajki. Albo skrzypiec. - Wszystko to można wyjaśnić działalnością przestępczą. O której wiedzieć może wieszcz, bo może w niej uczestniczyć. Jeżeli tak, to zapewne na dość wysokim szczeblu, na co wskazuje jego eskorta, która widzieliśmy wczoraj, oraz to, że jeszcze nikt go nie załatwił. - Zakończył swój wywód z dumną miną. - Gość to wszystko organizuje, prowokuje. A potem czerpie zyski. - spoważniał. - Oczywiście mogę się mylić. - Skrzywił się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej