Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (18/36) > >>

Nessa:
- A pan niski niech lepiej uważa, bo bawi się właśnie wartościowym towarem! To drogie towary teraz są! Wszędzie. Cholerne dostawy - ostrzegł niziołka i odprowadził wampira wzrokiem. Konkurencji się nie obawiał, bo niedługo i tak otoczą go tłumy. Co dziwne garnków ci na Valfden teraz niedostatek. Zgodnie z przepowiednią.

Anette Du'Monteau:
-Szkoda, że większość takich garnków służy za spluwaczki i nocniki w moich stronach. Ale przecież nie będziemy nachalni. Przy okazji panie mądry. Póki nie ukończymy Uniwersytetu, nie dostajemy papierów. Dopiero po zakończonej nauce i praktykach otrzymuje się dokumenty. Tak każdy głupi mógłby się podać za profesora czy innego człowieka. Do widzenia panu... Blaze odłożył ostrożnie garnek i odszedł na bok.

Dragosani:
Wampir nie odszedł na tyle daleko, aby krótka rozmowa umknęła jego uszom. Był lekko zawiedziony postawą niziołka, ale cóż. W sumie nie mógł liczyć, że niemal obca osoba zrozumie zaimprowizowany plan bardziej zawiły niż włóczka starej babci, co całymi dniami siedzi na fotelu bujanym i dzierga na drutach, tylko po to, aby po samotnej śmierci w swej chatce zostać pożarta przed stado kotów, które w tejże chatce hodowała. No ale nic, teraz było raczej za późno. Od niechcenia rozejrzał się po targu.
- Czy tylko mi się wydaje, że brakuje tutaj innych ludzie sprzedających garnki? - zapytał milczącej uroczo elfki.

Nessa:
Starzec machnął ręką jedynie i wrócił do wykładania garnków.

- No nie wiem - uśmiechnęła się trochę zasmucona rozmową z kupcem elfka. - Tam jest jeden, ale ma kilka garnków na krzyż - wskazała  na jedno ze stoisk, a następnie na kolejne, gdzie było również niewiele towarów. Doprawdy dziwne.

Natomiast na targu przybywało prawdopodobnych nabywców towarów. Lub zwykłych złodziejaszków, rzecz jasna. Gdyby nie rozmowa ze staruszkiem lub pora (ze względu na umiejętności wampira), to któreś z barwnej trójki zauważyłoby, że do gawędzących kupców, których wcześniej próbowali podsłuchać, przybiegł kolejny. Głośno ogłosił nowiny. Jednak nie na tyle głośno, by doszły uszu przy stoisku z garnkami. Wieści w mgnieniu oka rozeszły się po targu.
- Ejże! Nie chce pan mieczyka? ÂŻelazny! Dobrze panu radzę! - krzyczał jeden handlarz do starszego mężczyzny.

Anette Du'Monteau:
Blaze spojrzał na minę wampira.
-Bez obaw, ten baran był zbyt uparty nawet jak na jego typ. To nic by nie dało. - odpowiedział wampirowi. -Hmm, chyba znów coś się dzieje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej