Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (16/36) > >>

Dragosani:
- Ale co złego byłoby w rozmowie? - Drago zapytał elfki. - I dlaczego Gunses miałby mieć coś przeciwko temu? Poza tym, cholera, ten dzieciak nie może mi niczego zabronić! - zaczął narzekać, po czym usłyszał słowa małego. Odetchnął lekko.
- To było wiadome już w chwili, gdy ten wieszcz przemawiał wieczorem - odparł Drago z krzywym uśmieszkiem. - Jak ten szlachetka rzucił mu wielki mieszek monet. Współpraca wieszcza i kupca wydaje się możliwa. Ale aby móc organizować wszystko, od cen garnków, do porwań dzieciaków i tajemniczych śmierci, to musiałby mieć niezłą siatkę zaufanych ludzi - powiedział, rozglądając się po tłumie. - Chociaż to i tak wydaje się bardziej prawdopodobne, niż rzeczywiste przewidywanie przyszłości.

Nessa:
- Mówiłeś o dość 'przekonującej' rozmowie, Severusie. Takiej nie do końca legalnej - zdążyła jeszcze wtrącić. Swoimi podejrzeniami nie chciała się dzielić, bo i po co? Na ciszy więcej zyska, jeśli okazałoby się, że wieszcz naprawdę na tak ogromne zdolności. Natomiast ruszyła w kierunku staruszka z garnkami.
- Dzień dobry - przywitała się, jednak nie zadała żadnego pytania. Nie wiedziała, jakie powinna. Tak prosto z mostu o wieszczu? Czy może podstępem? Ani w tym pierwszym, ani w tym drugim nie była dobra.
- Dobry, dobry, dziecinko.

Dragosani:
Severus już nie mówił. Po raz kolejny został źle zrozumiany. Jego dobre intencje odebrano jako podłe i złe. Zaprawdę ciężki jest los osoby, która jest tak odbierana. Wampir stłumił smutek ty wywołany i również podszedł do staruszka o jakże pasjonującej pracy w postaci sprzedawania garnków. Słuchał słów elfki, mając nadzieję, że dziewczę zapyta o coś, lecz do tego nie doszło. Sam przyjrzał się towarowi kupca.
- Po ile te garnki? - zapytał nagle wskazując na część towaru.

Anette Du'Monteau:
Blaze będąc obok chwycił jeden z garnków.
-ÂŁadna robota. Pewnie interes nieźle się kręci co? Kto by nie kupił sobie takie cudeńka do domu, żeby pochwalić się znajomym przy kolacji. Niziołek chciał go zwyczajnie podpuścić i skierować na temat zarobków, oraz być może nowych horyzontów jakie mógł widzieć sprzedawca w związku z prawdopodobnymi koneksjami.

Nessa:
Mężczyzna jednak był doświadczonym kupcem. Zakapturzona postać mówiąca słabym głosem, radosna elfka i niziołek, który podobnie jak reszta próbuje go zagadać. Pilnie przyglądał się nieznajomym, odburknął cenę tak, że nikt nie mógł zrozumieć i pilnie obserwował ich dłonie. Iście niepokojące trio.
- Kręci się, kręci. Ale za ochronę musimy dużo płacić. Choć sprawuje się ona wybitnie - podkreślił - dobrze - ewidentnie chciał odstraszyć złodziei, za których wziął nieznajomych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej