Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Dragosani:
Draguś już czekał na elfkę i jej kompana. Wyszedł z cienia rzucanego przez jeden z domów i podszedł do niech. Jak zawsze w dzień, nie czuł się najlepiej. Wyglądał także niezbyt dobrze. Mimo to dzielnie zdawał się nie zwracać większej uwagi na niedogodności. W poprzednim wcieleniu miał wiele czasu, aby do nich przywyknąć.
- Witam, jak się spało? - zapytał zachrypniętym głosem. - Czy tylko mi się zdaje, że tamten gość... - Wskazał kiwnięciem głowy kupca ze stoiska z bronią. - Ma jakąś promocję, czy coś? - zażartował nieznacznie. - Albo to "nasz" kupiec... - dodał po chwili.
Nessa:
- Chodźmy może. Na drugim końcu jest handlarz z garnkami, a i tego dotyczyła przepowiednia. Akurat przejdziemy obok nich i może coś usłyszymy. Bo z tego co wiem, to kupcy nie lubią dzielić się swoimi tajemnicami.
Dragosani:
- Dobry pomysł - stwierdził Drago. - Jeśli będziemy mieli szczęście, to coś się usłyszy. Jeśli nie... cóż. - Uśmiechnął się z zaciśniętymi wargami. - Trzeba będzie porozmawiać z kupcami. Tak od serca - dodał. Oczywiście nie miał na myśli tortur, gróźb, czy innych niemiłych środków perswazji. Tylko rozmowę. Podszedł dwa kroki do elfki, wyciągając dłoń w umyślnie słabowitym i niemal starczym geście.
- Pomożesz staruszkowi? - zapytał słabym głosem. Co jak co, ale grać to wampir potrafił. Czuł się co prawda źle, ale nie aż tak, aby potrzebować wsparcia.
Nessa:
- Nie będziemy z nikim rozmawiać od serca, tetryku ty - oburzyła się elfka. Zresztą dla tego słońcofoba nie musiało się to dobrze skończysz. - Zapomniałeś, że nie jesteś już Krukiem, który może działać w cieniu, który tak lubisz. Hrabia by nam głowy ukręcił.
Po tych słowach ruszyła w kierunku kupców, ignorując prośbę wampira. Wiedziała, że i bez jej pomocy da sobie radę, a nie chciała pozwolić mu na kolejne drwiny. Poza tym razem zwracaliby większą uwagę. Dodatkowo bliskość wampira nie jest nigdy bezpieczna. A poza tym nie. No nie! Po prostu nie! Bo tak o.
Każde z tria słyszało urywki rozmowy, jednak można było wywnioskować, iż kupcy mieli kontakt z wieszczem. Mężczyzna przekazał im, iż ceny żelaznych mieczy się zmienią. Jednak żaden z handlarzy nie wyjawił, czy podrożeją, czy potanieją. Po prostu pojawiła się kolejna przepowiednia. Która jednak, sugerując się emocjami, które targają kupcami, jeszcze się nie wypełniła. Pozostało jedynie podejść do stoiska, gdzie właśnie były wykładane garnki różnego rodzaju. Dość nalany staruszek delikatnie odkładał jedno z glinianych naczyń.
//: Pominęłam kilka dialogów, które słyszelibyśmy z osobna, by Was nie irytować takimi dłużyznami ;]
Anette Du'Monteau:
-Myślicie, że to kolejna sztuczka dla wzbogacenia się? Jasnowidz mógłbym współpracować z tym kupcem i potem podzielić się zyskami. Może tez sprzedawca garnków będzie też coś wiedział. Widzę, że tu niemal wszystko jest ze sobą jakoś powiązane...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej