Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Dragosani:
Wąpierz tymczasem istotnie się oddalił. Wszak już wcześniej to zapowiedział i pożegnał się z małym, oraz Nessą. Mniej więcej pożegnał. Miał zamiar spotkać się z nimi na targu, gdzie zapewne się pojawią. W chwili obecnej jednak szedł mroczna uliczką w stronę swojego domostwa w slumsach. Po drodze oczywiście chciał się jeszcze pożywić. Zaczął więc rozglądać się za potencjalnym źródełkiem. I znalazł je, po kilkunastu minutach. W pobliżu karczmy, ciemna uliczką zataczał się niezbyt trzeźwy niziołek. Drago od dawna nie żywił się takimi istotami, więc z uśmiechem na ustach poszedł w jego kierunku. Podejście pijanego było banalnie łatwe. Kucnął, złapał małego za ramiona i wbił się w jego szyję. Niziołek jęknął cicho, lecz chyba nie był do końca świadom co się dzieje. Kilka chwil później Drago ułożył go na skraju uliczki, niby pijanego do nieprzytomności, po czym oddalił się w mrok.
Anette Du'Monteau:
-Ja nie natknąłem się na nieprzychylne spojrzenia. Przynajmniej ich nie widziałem. Może to ten wygląd przypominający nieco dzieciaka. Nie mam pojęcia. Może chodźmy odpocząć już. Po zmroku nie ma co szukać zwyczajnych ludzi.
Nessa:
- Dobrej nocy zatem. Jutro o świcie spotkajmy się może tutaj i pójdziemy na targ. Im wcześniej tym lepiej, bo inaczej może kupcy nie będą tak chętni do rozmów - po tych słowach Nessa skłoniła się i ruszyła w kierunku swojego domu, gdzie spędziła noc.
Słońce powoli pojawiało się nad widnokręgiem. Elfka czekała już na niziołka i może Severusa.
Anette Du'Monteau:
Blaze oczywiście pojawił się o poranku. Odbył poranną toaletę w miarę możliwości dzielnicy biedoty, po czym zawędrował w umówione miejsce. -Witaj panienko.
Nessa:
Para udała się na targ. Nie było tam zbyt wielu ludzi. Kupcy dopiero rozkładali swój asortyment. Poza głośno wymieniającymi uwagi kobietami, które sprzedawały warzywa, uwagę niziołka i elfki, a może i Severusa, przykuła grupka zgromadzona wokół jednego ze stoisk z bronią.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej