Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (12/36) > >>

Anette Du'Monteau:
-ÂŻadnych. Nikt tu nie zwraca szczególnej uwagi, a wszyscy zdają się wiedzieć o tym jasnowidzu tyle samo. Czyli w sumie nic. Przyszedł jakiś szarlatan i teraz bałamuci każdego naiwniaka dorabiając się majątku. Człowiek trafi jedną przepowiednią, która dziwnym trafem nie jest rzadka w danym kręgu i już mamy cud.

Nessa:
Dragosani:
- A pan co tak wszystkich wypytuje o tego dobrego człowieka? - kobiety nie zwiódł ton wampira i zapytała dość oschle, choć wciąż mieszcząc się w granicach chłodnej uprzejmości.

- Jedną przepowiednią? Ja tu już słyszałam o kilku. A poza tym, mimo że śmierć nie jest nigdzie popularna, to nie rzucałabym takich osądów - Nessa wzruszyła ramionami i rozejrzała się za Severusem, a gdy spostrzegła go przy kolejnej kobiecie, wywróciła teatralnie oczami. - A jeśli chodzi o bałamucenie, to jest trafił na równego sobie - kiwnęła na wampira.

Dragosani:
- Nieczęsto widuje się wieszcze, którego przepowiednie rzekomo się sprawdzają - odparł Drago, praktycznie bez zmieszania. Podobne pytanie miał w prognozach. Wszak nie krył się z wypytywaniem ludzi. Uśmiechnął się. Z zaciśniętymi wargami. - Po prostu ciekaw jestem kim jest ów człowiek. Ciekawość to rzecz ludzka. - Zaśmiał się krótko. - Zaspokoiłem pani ciekawość? - zapytał w końcu.

Nessa:
Dragosani:
- Ludzka rzecz, ale ty człowieka nie przypominasz - mówiła coraz mniej uprzejmie. - Widywałam i słyszałam o podobnych tobie. Zawsze polecano mi was unikać. Szczególnie jak po nieciekawych okolicach musiałam chodzić, szukając synka.

Dragosani:
Wampir sposępniał. Bynajmniej nie była to jego prawdziwa reakcja na kobiece słowa. Raczej gra, która miała nieco ja tknąć, iż uraziła rozmówcę.
- Gdybyś zgłosiła się wtedy do nie, lub któregoś z moich braci... - Dago umyślnie przeszedł na "ty" i mówił nieco urażonym tonem. - Narazilibyśmy życie, aby ochronić cię i uratować synka. Z pewnością w przeciwieństwie do tych, którzy "zalecali", aby nas unikać. - Sposępniał jeszcze bardziej. Wkurzało go takie traktowanie. Ludzie wielce burzyli się na wampiry, tylko dlatego, że w ich obecności spadają o jedno oczko w łańcuchu pokarmowym, podczas gdy wampiry nie raz, nie dwa ratowały im skórę. Zamknął na chwilę oczy, po czym znów spojrzał na kobietę.
- Nie proszę cię o towarzyszenie mi w ciemnej uliczce, lecz o zwyczajne zaspokojenie ciekawości. Tej ludzkiej, bo wbrew pozorom wiele jest w nas z ludzi - dodał ciszej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej