Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (11/36) > >>

Dragosani:
Drago dzielnie słuchał... wypowiedzi, bo ciężko to nazwać dialogiem, czy rozmową, przekupek. Starał się wychwycić moment, aby się wtrącić. Nakierować ten potok informacji na to co go interesowało.
- Miałem żonę - odparł na jedno z pytań. - Zmarła kilka lat temu - dodał ponuro. - Nie było komu tego przewidzieć, dlatego jestem ciekaw kim jest ten wieszcz. Od dawna tak przemawia? - powtórzył pytanie. Właściwie pytania.

Nessa:
Dragosani:
- Biedaczek - jedna z grubych kobiet podeszła do Severusa i poklepała go po plecach. Kolejne rozpoczęły użalanie się.
- Ojej! Taki młody, a już wdowiec.
- Prawie jak mój sąsiad...
- Cicho bądź! Nieszczęśnik ma problemy, a ty znowu swoje!
- No raaacja. Co nie zmienia faktu, że jego żonie też się zmarło. Ale nie wiadomo jak i kiedy. Toć zagwozdka!
- Powiedz coś o tym.
- Cichać! Pan tu o coś pyta.
- A o co?
- O wieszcza.
- Aaa.
- Czy dawno tu przemawia, głupia.
- Sama jesteś!
- Ej no! Cisza. Pomóżmy panu blademu. Jeszcze nam zemdleje.
- I kto go podtrzyma?
- My jeno wątłe kobiety!
- Właśnie! A pan to taki ładny.
- Umięśniony!
- Córkę mam na wydaniu. Do mamusi podobna. Nie chciałby pan poznać?
- Pusty łbie! To wdowiec jeno jest. Trochę taktu!
- Wracając do tematu...
- No ten mój sąsiad to pewnie zabił swą żonkę...
- Nie do tego! To my jeno nie wiemy dokładnie, kiedy on się pojawił tutaj.
- Ale na targu można popytać, bo tam jakiemuś kupcowi po raz pierwszy przepowiadał coś.
- No, ale to heca była!
- Ludziska to powariowały normalnie.
- A my klasa i spokój, co nie?

Dragosani:
Durne baby pomyślał Drago.
- Miłe panie - powiedział Drago. Uśmiechnął się zaciskając wargi. - Wielce mi pomogłyście. Na pewno zajrzę na targ, może dowiem się czegoś ciekawego. - Skłonił się lekko, czyli kiwnął głową i odszedł kawałek, po czym odwrócił się jeszcze. - A co do córki, to podejrzewam, że nie będzie miała problemów z zamążpójściem. - Uśmiechnął się jeszcze raz uprzejmie, po czym odszedł na dobre. Dotarł do elfki i małego i odetchnął.
- Oczywiście nic nie wiedzą o wieszczu. Pojawił się znikąd i nikt go nie zna. Pierwsza przepowiednie wygłosił na targu, dla jakiegoś kupca. Tam można popytać.

Nessa:
Kobiety nawet nie zwróciły uwagi na odejście wampira.

- Targu powiadasz? Może to dobry pomysł - wyraziła swoje opinię elfka, po czym rozejrzała się dookoła. Przerzedziło się. Ludzie powoli zaczęli rozchodzić się do domów. Z bardziej charakterystycznych osób poza przekupkami została jeszcze brunetka, którą kiedyś kobiety wskazały w kontekście rozmowy o porwanym dziecku. - Ale tam teraz zbyt wiele nie zdziałamy. Trzeba poczekać do rana.

Dragosani:
Draguś skrzywił się lekko słysząc o poranku. No ale cóż, nie mógł narzekać. Bo nie. Spojrzał na brunetkę o której usłyszał wcześniej. Właściwie tylko rzucił okiem. Wcale nie oceniając jej wglądu i... zasobności w pokarm.
- Jak chcecie. Idźcie wypocząć, czy co tam chcecie, a ja tu jeszcze powęszę. - Uśmiechnął się lekko. Kiwnął głową do elfki oraz jej małego towarzysza, po czym bez słowa odszedł. Skierował się do wspomnianej brunetki. Coś mu mówiło, że jej informacje mogą być pomocne. Musiał do niej zagadać tak, aby a) nie wyjść na zboczeńca; b) kobieta nie uznała, że jest głodny; c) wydać się sympatycznym. Było to trudne zadanie.
- Witam - powiedział podchodząc do niej. - Słyszałem, że i pani pomógł ten wieszcz... to prawda? - zapytał najmilszym tonem, na jaki umiał się zdobyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej