Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Dragosani:
Wampir spojrzał na grupkę, po czym wrócił spojrzeniem do swojej rozmówczyni.
- Więc popytam jej, może coś wie... - stwierdził. - Dzięki - dodał jeszcze i odszedł od kobiety. Skierował się w stronę potencjalnej informatorki, oraz jej towarzyszek w wadze i dyskusji. Nie chciał jednak wcinać się im w rozmowę, co tylko mogłoby rozjuszyć wskazaną kobitę. Postanowił więc poczekać i zaczepić ja, gdy już tłumek nieco się rozejdzie. W międzyczasie słuchał rozmów innych ludzi, uwzględniając to, że ktoś może dyskutować o wieszczu.
Nessa:
O wieszczu rozmawiało wile osób. W większości były to wyrazy zachwytu. Wampir nie wyłapał niczego szczególnego niestety. W kilku rozmowach przewinęła się kwestia przewidywania cen na targu, śmierci szlachcica, o której trio słyszało już w karczmie i odnalezieniu dziecka jakiejś wysokiej brunetki, którą jedna z kobiet zresztą wskazała. Nieznajoma stała kilkanaście metrów od Dragosaniego i wychwalała pod niebiosa wieszcza.
Natomiast przekupki ani na chwilę się umilkły, tylko przekrzykiwały się w najlepsze.
Dragosani:
Drago uznał, wcale nie podsłuchując rozmów innych osób, stwierdził, ze nie mają oni nic ciekawego do powiedzenia. Ot, zwykłe gadanie ciemnego ludu, przekonanego o nadprzyrodzonych zdolnościach ich rzekomego proroka. Przez myśl przeszło wampirowi, ze i on mógł by uchodzić za takowego. Co najmniej! Wszak zginął na krzyżu, aby trzy dni później powstać z martwych. To go kwalifikuje nawet jako boga! Tyle, że nie potrafił chodzić po wodzie, ani zamieniać wodę w wino, co było pewną niedogodnością. Ruszył żwawym krokiem w stronę przekupek.
- Witam - powiedział, mając nadzieję, że jego głos zostanie usłyszany przez zaaferowane baby. - Widzę, że wiedzą panie sporo o tym człowieku co przemawiał. - Kiwnął głową na beczkę. - Mogą panie mi coś o nim powiedzieć? Wie ktoś jak się on nazywa? Od kiedy przepowiada przyszłość?
Anette Du'Monteau:
-Sądzisz, że uda mu się coś wyciągnąć? Ja nie stawiałbym na wampira w rozmowie z przekupkami panienko.
Nessa:
- No nie wiem. Ten wampir bywa upierdliwie uparty, więc może sobie poradzi. Chyba, że ty masz pomysł do kogo zagadać? Jestem otwarta na sugestie - po czym rozejrzała się dookoła.
Dragosani:
- O panoczek!
- ÂŁadnie to tak się wtrącać!
- Takiemu to przez łeb. Ja swojego chłopa wychowałam.
- I teraz cudze córki maca - prychnęła najgrubsza z otoczenia, a kobiety wybuchnęły śmiechem.
- Chory pan jest?
- Mój sąsiad, jak był taki blady, to mu się zmarło następnych przymrozków.
- Nie gadaj! To było później! Tylko go żona żywcem zakopała.
- A ja natomiast słyszałam, że on jeno wcześniej zmarł i ona go w domu trzymała, by zdążyć majątek sprzedać, nim jego rodzinka dowie się o kopnięciu w kalendarz.
- No nie gadaj!
- A no mówię przeca.
- Ale ty słodziutki chyba nam nie zemrzesz, co?
- No coś ty! Już by nam przepowiedział!
- Może zapomniał. A nasz rozmówca - który mówił niewątpliwie dużo - w oczyska mu się nie rzucił.
- Masz pan żonę?
- Może pana podtruwa?
- Albo sąsiad! Mój to tak mi psa zaciukał!
- Tego czarnego?
- Nie, szarego. Co to mój syncio się z nim wychował.
- A psa pan ma? Bo pan nie wygląda!
- Ale Ty bzdury gadasz! Ten łysy, co to kiedyś jabłka ukradł mojemu staremu, też nie wyglądał, a psa miał.
- Aaaa, ten? Ten co to tak dziwnie mrugał?
- No ten! Przecież mówię.
//: :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej