Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabawy w bogów
Anette Du'Monteau:
-Możliwe. Sam chętnie znalazł bym takich ludzi. Ma pani chęć jakoś wspomóc sprawę przeciw niemu? W razie co mogę poinformować o sukcesie w sprawie naszego jasnowidza. Jeśli się dowiem, że rzeczywiście mnie oszukał to nie popuszczę droga pani. My niziołki mamy dobrą pamięć.
Nessa:
Nessa i Dragosani:
- Wielu z tych poczciwych ludzi najchętniej zobaczyłaby cię z srebrnym sztyletem w piersi - powiedziała zanim ugryzła się w język. Jednak nie kłamała. Wampiry nadal nie cieszyły się zbyt dużą popularnością, a i Nessa do nich jako do rasy nie pałała sympatią. Nieprzyjemnie stoi się obok osoby, która z miłą chęcią dobrałaby ci się do szyi, ewentualnie nadgarstka.
- Mimo to masz lepsze gadane ode mnie, więc wybierz kogoś i rozpocznij. Nie wydaje mi się, by był tu ktoś, kto jest negatywnie nastawiony do tego szarlatana. Może pójdźmy tropem jego poprzednich przepowiedni?
Otaczali was mieszczanie. Niektórzy biedniej ubrani, inni mający szaty wskazujące wręcz na szlacheckie pochodzenie. Byli wśród nich radośni ludzie, zamyśleni, czy też źli. To był wybór elfki i Severusa, do kogo podejdą. W końcu każda informacja mogłaby być trafna. Większości nie było śpieszno do rozejścia się. Jakby mieli nadzieję, że wieszcz powróci. Może też chcieli po prostu wszystko sobie poukładać, a i żona robiła niedobre kolacje, a mąż zbyt mocno był pasem, jak popił.
Blaze:
- Mam i dam tej osobie grzywny ze sprzedaży mojego naszyjnika. Niech tylko udowodni, że to oszust. Proszę mi pomóc - powiedziała błagalnym tonem.
Dragosani:
Dragosani już wcześniej wybrał cel. Chyba najtrudniejszy, ale mógł też mieć najbardziej rzetelne informacje. kiwnął tylko głową do elfki, dając do zrozumienia, że... po prostu dając do zrozumienia. Coś. Nieważne. Poprawił dumnie miecz i równym, niemalże dostojnym krokiem podszedł do... strażnika miejskiego. Tego, który wcześniej obserwował go spode łba. Lub z zachwytem. Drago zatrzymał się przed nim i zmierzył go spojrzeniem osoby "ważniejszej".
- Ten człowiek... - zaczął bez powitania, które raczej było zbędne. - Rzekomy "jasnowidz", sprawia jakieś problemy? Bałamuci ludność? Podburza tłum? - zapytał tonem wytrawnego śledczego. Przypuszczał, że uda mu się wycisnąć informacje z prostego strażnika. A jeśli nie, to miał kilka asów w rękawie.
Nessa:
Strażnik chyba nie patrzył wcześniej na Severusa z zachwytem, bo odpowiedział tylko krótkie:
- Przechodzić!
Dragosani:
Wampir zmarszczył brwi. Nie miał zamiaru tak łatwo się poddać. W końcu to tylko gburowaty strażnik. Coś jak ogolona małpa, tyle, że z bronią. Którą pewnie ledwo co potrafił się posługiwać. Tyle, że małpy potrafiły być uparte.
- Tacy ludzie mogą doprowadzić do zamieszek. A zamieszki to dużo pracy, zniszczenia, ofiary... i raczej król nie rzuci jakaś premią... - powiedział niemal z żalem. - Znam go osobiście od wielu lat i to nie byłoby do niego podobne. - Zapobiec ewentualnym zamieszkom może kilka słów, informacji. A, no i dzięki temu zarobisz na dodatkowa kolejkę. Po służbie, oczywiście. - Uśmiechnął się przyjacielsko i poklepał lekko po sakiewce.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej