Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zabawy w bogów

<< < (4/36) > >>

Dragosani:
- Ten kretyn właśnie powiedział temu oszustowi o jakieś swojej transakcji - mruknął cicho wampir. - ÂŻe niby obawia się kradzieży i chce się przed nią uchronić. Oczywiście nasz wieszcz przepowiedział włamanie i dokładnie je opisał. Byłoby śmiesznie, gdyby ktoś serio się włamał, z tym, że w całkowicie odmienny od opisywanego sposób. - Zaśmiał się cicho.
- Co sądzicie o tym, aby porozmawiać z tym gościem? - Wskazał lekkim kiwnięciem głowy "jasnowidza". - Najlepiej na osobności, aby... uniknąć, marnowania grzywien. Chociaż... - potarł brodę, patrząc na tłum i zastanawiając się nad czymś. Błysk w jego oczach zdradzał znającej już go elfce, że Draguś knuje coś niecnego.

Anette Du'Monteau:
Niziołek chwilowo zignorował wampira i podszedł bliżej kobiety udając dalej jednego z gapiów wśród tłumu. Jego wzrok był zwrócony razem z resztą w stronę jasnowidza, ale słuch skupił się na miejscu gdzie stała kobieta broniąca owego tajemniczego jegomościa.

Nessa:
Blaze:

- Niech się pani w uroczą łepetynkę stuknie! Jak można być tak ograniczonym?! Na pewno się nie mylił! - mówiła podniesionym głosem przekupka.
- Ja wiem swoje - powiedziała zrezygnowana kobieta. - Posądził mnie o coś, czego nie zrobiłam, więc wiem, że to oszust - tupnęła nogą, w czym przypominała pewną elfkę, po czym jej rozmówczyni z lekceważącym prychnięciem się oddaliła.

Dragosani i Nessa:

Długoucha nawet domyślała się, co knuje niejaki Draguś. I dziwnym trafem bardzo kojarzył jej się z pewną myszą, chociaż wzrost nie pasował i nie miał odpowiedniego towarzysza.
- Chociaż co? - zapytała zaciekawiona elfka odważnie patrząc wampirowi w oczy. Może jednak będzie przypominać tę mysz? Tinuviel sama nie wiedziała, co o tym myśleć. Skoro istnieje magia? Skoro można wpływać na czyjeś zachowanie za jej pomocą? Skoro sam Gunses, który zdawał się być w pełni władz umysłowych, twierdził, że spotkał boginię?

Natomiast szlachcic radośnie uścisnął dłoń wieszczowi i oddalił się pośpiesznie z szerokim uśmiechem na ustach. Prawie biegiem zniknął w jednej z uliczek, a oszust, jak nazwał go Severus, wrócił na swoją beczkę.
- Mamią was, mówiąc, że niezbadane są wyroki przyszłości! Decyzje bogów! Jednak tylko nieliczni mogą je poznać! To jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo! Już wiem, patrząc na was, kogo spotka jutro nieszczęście - zawiesił wzrok na dość majętnie wyglądającej damie. - Kto zostanie nowym radnym - popatrzył na Severusa, choć ciężko było ocenić czy specjalnie. - Czy czyje dziecko niedługo zachoruje i odejdzie następnej nocy - po tych słowach zeskoczył z beczki i głośno wzdychając, położył dłoń na ramieniu jednej z obecnych kobiet. Ta natychmiast zaniosła się płaczem. Nie mogła nic z siebie wydusić, a tłum skierował na nią swe przerażone spojrzenia. Pobladła i od razu dwóch mężczyzn do niej podeszło, by wesprzeć swym ramieniem.

Dragosani:
- Zastanawiam się... - Wampir spojrzał na oszusta wzrokiem bardzo podobnym do spojrzenia myszy o której pomyślała elfka. - Co by się stało, co by on zrobił... jakby pojawiła się dla niego konkurencja. Charyzmatyczna, przyciągająca ludzi i tak dalej. Ciekawe czy popełnił by jakiś błąd, który umożliwiłby zdemaskowanie go. - Sprawa jasnowidza nie dotyczyła wampira, lecz najwyraźniej na tyle zaciekawiła, iż postanowił zniszczyć życie biednego człowieka, który wymyślił tak cwany sposób na zdobycie środków na życie. - No ale z drugiej strony ciężko byłoby sprawić, aby zdobyć uwagę tłumu bez sztuczek. - Zamyślił się. - Co o tym sądzisz? - zapytał nagle.

Anette Du'Monteau:
Niziołek się zbliżył do damy.
-Pani wybaczy, ale co takiego powiedział o pani ten jasnowidz? Radziłem się ostatnio u niego i zastanawiam się, czy to ma cokolwiek wspólnego z prawdziwą przyszłością. Jak było w pani przypadku?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej