Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostateczne rozwiązanie

<< < (12/44) > >>

Elrond Ñoldor:
Elrond wtrącił:
- Pamiętam jak z nijakim Canisem, starym liszem, teraz trochę zbzikował, ale nieważne. No i razem z nim dorwaliśmy się do truchła takiej młodej kobitki. Melitele się nazywała. Uczyła się na Nekromantkę, ale chyba coś jej nie poszło. Ogólnie posłużyła nam jako obiekt do eksperymentów. Stworzyłem z niej bezmyślne zombie, które prawie odgryzłoby mi gardło... Canis usmażył jej mózg i mnie częstował. Ogólnie był smród, mrok i zło. To w kwestii poszanowania ludzkiego ciała i życia. Chodzi mi o to, że jesteśmy zgrają największych skurwysynów jakich nosi Valfdeńska ziemia, i albo to zaakceptujesz albo nie. Ale pamiętaj, że my się nie zmienimy bo masz odmienny sposób na postrzeganie świata. Sorry winetu...

Dragosani:
Dragosani kiwnął głową do orka, w niemej podzięce za wsparcie. Wiedział, że tacy jak ów ork szanują takie pierdoły, a jego szacunek mógł być dość pomocny. Wielkiego i silnego orka, co potrafi wymachiwać gigantycznymi toporami trzymanymi w jednej ręce, oraz podnosić całe wozy, zawsze lepiej było mieć po swojej stronie. Potem wampir spojrzał z zainteresowaniem na staruszka.
- I jak smakował? - zapytał, mając rzecz jasna na myśli smażony mózg.

Elrond Ñoldor:
- Stwierdził że jak kurczak. Ale osobiście wolałem nie próbować. Nigdy nic nie wiadomo. A tak w ogóle to Elrond jestem - jego dłoń poszybowała w kierunku prawicy Wampira.

Dragosani:
Oczy wampira zrobiły się odrobinę większe, co zapewne miało wyrażać zdziwienie. Albo pokrętne opisy. Uścisnął dłoń dziadka.
- Broda ci urosła od ostatniego spotkania. I uszy zmalały - skomentował uprzejmie, jak przystało zwracać się do dziadków. Wyszczerzył się krzywo. - Powinieneś mnie pamiętać jako Dragosaniego. Obecnie znany jako Severus Ravnblod. Nie pytaj - uprzedził ewentualne pytania.

Elrond Ñoldor:
- Inaczej sobie Ciebie zapamiętałem, nie zaprzeczę. I nie zapytam, jak prosisz. Samemu mogę powiedzieć tylko tyle, że dzięki uprzejmości Aragorna, który dostarczył niewolnika sam-wiesz-komu, zostałem wyrwany z objęć śmierci i z uśmiechem na twarzy hasam sobie po tym świecie. A fakt, że nie mam jędrnej kobiecej skóry, długich lśniących włosów i szpiczastych uszów, jakoś przeboleje - gładził się po brodzie podczas rozmowy. Był oczywiście zadowolony ze swojego ciała.  Odzwierciedlało jego obraz klasycznego czarodzieja, do którego aspirował.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej