Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostateczne rozwiązanie

<< < (34/44) > >>

Dragosani:
- Widziałem gorsze - odparł krótko Dragosani, robiąc nieokreśloną czynność, której efektem miało być "ogarnięcie" pola bitwy i umocnienie go. Słysząc słowa Deva, odwrócił się do niego.
- Mikstura nie wystarczy? - zapytał i nie oczekując odpowiedzi pokręcił głową. - Nie robią ich już takich jak kiedyś... - mruknął, po czym podszedł do maga. Chciał pomóc swoją krwią, wszak byli w pewnego rodzaju "braćmi". Wyciągnął miecz, gotów, aby naciąć sobie dłoń i użyczyć krwi.

Devristus Morii:
Mikstura nie pomoże w szybkiej regeneracji tkanek jak wampirza krew powiedział Dev po czym za pomocą psioniki usunął ze swojego ramienia resztki strzały. Odkorkował flakonik z miksturą i trochę jej polał na ranę, a resztę wypił. Czy byłbyś tak miły i użyczył mi teraz swojej krwi

Anette Du'Monteau:
Jednak nie każdy dźwięk umykał wampirzym uszom. Vi jedynie posłała uśmiech dwójce wampirów. Nie zamierzała im przeszkadzać w psioczeniu. Chwyciła jedno z pobliskich trucheł i rzuciła nim kilka metrów dalej. Kiedy chciała wziąć następne spostrzegła, że poplamiła sobie dłonie i część stroju krwią. -Cholerny nieboszczyk! Musiałeś ukrywać jeszcze jakieś pokłady krwi?! - syknęła do denata. Victoria nie lubiła się brudzić, zwłaszcza odrażającą krwią istot żywych. Paskuda. Będę musiała znaleźć trochę czystej wody.

Dragosani:
Drago bez słowa skaleczył się w dłoń. Nie za mocno, na tyle tylko, aby krew mogła swobodnie popłynąć. Wzniósł dłoń nad ranę elfa. Kilka kropel ściekło na nią. Wampir ścisnął pięść, aby "wycisnąć" nieco więcej krwi. W sumie popłynęło jej wystarczająco wiele, aby wspomóc działanie mikstury. Drago klepnął maga w plecy.
- No już. Do wesela się zagoi, jak to mówią. Albo do pogrzebu. Jeżeli nie, to później i tak będzie wszystko jedno. - Zaśmiał się z suchego żartu, który chyba tylko on uznał za zabawny.

Elrond Ñoldor:
Elrond zrobił to, co powinien zrobić każdy człowiek w podeszły wieku. Capnął sobie na uboczu i odpoczywał. Z niemałym zainteresowaniem obserwował kłótnię Warcisława, Mogula i Draga. Dziwnym był ten człowiek, Warcisław. Zdawał się w ogóle nie pasować do reszty. Tak jakby miał na widok krwi zemdleć. Nowicjusz zauważył również że młodzieniec w ogólnie nie brał udziału w walce.
Krasnolud kurwił. Elrond pokręcił lekko nosem, wstał i oparł się wdzięcznie o kostur, sapnął.
- Gariku, ja też muszę?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej