Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostateczne rozwiązanie
Legolas:
Legolas dopadł jednego Wojownika Zgromadzenia, gdy ten próbował w tym chaosie przekraść sie i uciec z oblężonego zamku. Dezercja. No nie ładnie pomyślał przytrzymując mocniej miecz w dłoni. Na widok Legolasa Wojownik dobył swojego miecza i z determinacją w oczach zaczął atakować. Po kilku sparowanych ciosach przeciwnik rekruta Bractwa ÂŚwitu musiał wykazać się umiejętnością obrony. Legolas atakował raz za razem swoim jednoręcznym mieczem w końcu udało mu się trafić przeciwnika w ramię. Ten krzyknął z bólu i upuścił miecz. Legolas powalił go kopniakiem i dobił.
2 Wojownicy zgromadzenia
4 Berserkerzy Angelosa
Devristus Morii:
ÂŁooo pomyślał Elf, po czym zaczął wertować w głowie wszystkie znane mu zaklęcia. Jego wybór padł ponownie na granat magmy, którym mógł przynajmniej zniszczyć berserkerów angelosa, Zniszczyć, bo mieli na sobie elementy zbroi zrobionej z kreshara. No cóż, trza działać.Anash powiedział mag i wyciągnął dłoń, na której dzięki energii magicznej materializował się magmowy granat. Za pomocą psioniki rzucił nim w najbliżej walczącego berserkera, który podczas kontaktu z zaklęciem wybuchł, kończąc swój marny żywot. Przeanalizował jeszcze raz pole bitwy i stwierdził, że musi się przemieścić aby mieć czysty strzał. Pobiegł w prawo, gdzie na czysto mógł zniszczyć od razu 2 berserkerów. Ups... jeden z nich zauważył Devristusa i zaczął biec w jego stronę. Trza było zwiększyć dystans, więc za pomocą psioniki odepchnął orka na 3 metry do tyłu Anash wypowiedział automatycznie i rzucił w przeciwnika granat. Ork widząc jak granat styka się z jego ciałem,zrobił grymas bólu na twarzy, który ustąpił szokowi podczas wybuchu jego ciała. W tym momencie Elfa przeszył bół wywołany raną ramienia, gdzie była wbita strzała, a raczej jej kawałek, który robił za naturalny zawór nie pozwalający na wyciek krwi. Wdech i wydech. Syk. Wdech i wydech. Powrót do gry - Anash drugi berserker zmienił kierunek biegu, jak usłyszał wypowiadane przeze mnie słowo. Hahahahah zaśmiał się w myślach Dev widząc tą marną ucieczkę. Rzucił granatem i pozbył się kolejnego berserkera. Ostał się tylko ostatni ork, dla którego Elf miał niespodziankę. Podniósł rękę i powiedział Izipash!. Na momencie niebo pociemniało, a Elf wskazał orczego przeciwnika. Elf uśmiechnął się słabo, gdyż w orka uderzyła wywołana czy też stworzona przez energię magiczną wyzwoloną podczas zaklęcia błyskawica. Po uderzeniu ork już nie żył, a chwilę potem jego ciało spłonęło całkowicie wraz ze zbroją. Ostała się tylko jego broń jak i dwójka wojownikóe zgromadzenia. Elf wycofał się w poszukiwaniu jakichś rzeczy do uleczenia rany.
2 wojownicy zgromadzenia
0 berserkerów angelosa
Dragosani:
Wewnątrz zamku panował chaos. Ludzie umierali, krew się lała, a czary wybuchały. Zewsząd dobiegały jęki konających ludzi, który na kilka sekund przed śmiercią uznali, że jednak nie było warto umierać dla sprawy ich Zgromadzenia. Dragosani kroczył poprzez ten krwawy obłęd, jakoby jeden z mitycznej czwórki Jeźdźców, tyle, że bez konia. I z kiepskim mieczem. Ostrze wspomnianego miecza ociekało krwią poległych, brodę miał czerwoną od ostatniego posiłku, a w oczach widniała żądza kolejnych mordów. Słowem, wyglądał niemal tak groźnie, jak taka pani, co przesiaduje w biurze uniwersytetu i zajmuje się sprawami studentów. Na polu walki zostało niewielu przeciwników, więc Drago musiał się spieszyć, aby kogoś ubić. Rzucił się więc na jednego z ocalałych wojowników Zgromadzenia i niemal od razu zadał cios. Człowiek jednak zdołał go zablokować, zapewne dzięki sporej dawce adrenaliny w krwi. Lecz nie zdołał już sam zaatakować, gdyż wampir zadał kolejny cios. I później następny i następny. Drago uderzał raz po raz. Trafienie było nieuniknione. Wojownik wytrzymał pięć ciosów. Przy szóstym już nie dał razy. Wrzasnął, gdy krew trysnęła mu z twarzy. Ostrze trafiło w polik, o włos minęło oko i rozcięło łuk brwiowy z czołem. Krew zalała oczy Zgromadzeiownca, a Drago uderzył ponownie, w jego szyję. Przeciwnik padł na ziemię, wijąc się w konwulsjach. Wampir już tego nie widział, gdyż ruszył na kolejnego przeciwnika. Ten był ostatni, lecz i tego wampir nie dostrzegł. Był zbyt skupiony na zabiciu go. Zaatakował pierwszy i tak jak poprzednio, zalał wroga gradem ciosów. Ten jednak musiał być nieco bardziej zmyślny, gdyż udało mu się zrobić z dwie kontry. Tyle, że wampir był szybszy, więc niewiele to dało. Zadał jeszcze kilka ciosów, po czym Zgromadzeniowiec, wykorzystując wszelkie siły, wykorzystał moment nieuwagi wampira, chwilę, gdy był odsłonięty po ciosie i naparł. Ostrze jego miecza trafiło w lewe ramię wampira, zadając dość głęboką ranę. Drago syknął gdy poczuł krew na ręce. Z wściekłością uderzył mieczem, silnie i szybko. Przeciwnik nie zdążył zablokować, ostrze rozcięło mu gardło. Gdy się usuwał, wampir złapał go i spił nieco krwi z rozciętego gardła. On zadał mu ranę więc Drago pożywił się jego krwią, aby wspomóc regenerację. Gdy odrzucał ciało na ziemię, rana na ramieniu już się zasklepiała.
0 wojownicy zgromadzenia
0 berserkerów Angelosa
Hagmar:
Valfdeńska masakra magią i mieczem. Rzekł brodacz mijając kolejne trupy, przed drużyną były tylko drzwi prowadzące do głównej sali "zamku". Garir otworzył je z impetem, gotowy do ewentualnej walki. Jednakże w sporej, elegancko urządzonej sali, siedział przy suto zastawionym stole jeden człowiek. Ubrany w czerwoną jedwabną szatę, jadł jak gdyby nigdy nic. Baron tylko pokiwał głową, zostawił w sali 4 najemników i kazał zawołać Warcisława by ten przesłuchał jeńca.
Mogul:
Ork pojawił się koło Garira. Miał topory wyciągnięte i całe we krwi.
- Jesteś pewien co robisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej