Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostateczne rozwiązanie
Anette Du'Monteau:
Cień zwącym siebie Victorią pojawił się zaraz przy wyłomie w murze. Ręka jednym zgrabnym ruchem sięgnęła po kuszę na plecach. Bełt znalazł się na swoim miejscu chwilę potem. Dhampirka wymierzyła w najbliższego z łuczników stojących wciąż na murze. Bystre oko wymierzyło prosto w klatkę piersiową elfa. Jeden ruch palca i pocisk ruszył w swoją podróż przez wnętrzności biedaka. ÂŁucznik padł niemal jak rażony gromem. Vi załadowała ponownie kuszę, lecz tym razem mierzyła w jednego z wojowników. Napastnik razem z kilkoma znajomymi biegł w stronę Garira. Bieg zakończył się w momencie, gdy bełt przeszył szyję wojownika. Mężczyzna padł na ziemię krztusząc się i próbując złapać ostatni oddech.
30 - 2 = 28 bełtów
4/5 Elfi łucznik
13/15 Wojownik zgromadzenia
Hagmar:
//Człowieka Edziu, walczymy z człowieki
Heshar! Krzyknął brodacz wykonując odpowiedni gest, miecz oczywiście schował wcześniej... Płomienie omiotły wojownika zgromadzenia, płaszcz zajął się magicznym ogniem, człowiek wrzeszczał z bólu gdy jego ręce i twarz lizały płomienie, po chwili padł martwy. Tak samo skonał i drugi członek sekty. Wyczerpany ubytkiem mocy Garir wycofał się troszkę do tyłu.
4x Elfi łucznik
11x Wojownik zgromadzenia
Dragosani:
// Aruś, nie uwzględniłeś posta Zeyfa chyba w zabitych elfach.
Do walki ruszył również Dragosani. Szybkim ruchem wydobył miecz z pochwy i ruszy biegiem ku zamkowi i czekającym tam przeciwnikom. Jego miecz nie należał do najlepszych, delikatnie mówiąc, ale był zdolny do zadawania ran. A w rękach całkiem dobrego szermierza był równie groźny, co wspaniałe klingi z mithrilu. Wszak ciało przebije nawet zaostrzony drewniany kuj. Noc dodawała wampirowi dodatkową przewagę. Chociaż czuł, że powinien się pożywić, aby wyjść na wyżyny swoich umiejętności. Wystarczy kilka łyków... Tak więc biegł szybko za pozostałymi ku zamkowym murom i czekającym tam przeciwnikom. Sprint trwał krótko, szczególnie, że co niektórzy z przeciwników uznali, że warto wyjść im na spotkanie. Wampir dopadł jednego z nich. Człowiek ów uzbrojony był tak jak ochroniarze karawany na moście, z poprzedniej ekspedycji. Zaatakował dzielnie wampira, lecz ten zdołał wykonać unik. Tego pierwszego nie chciał tak po prostu zabijać. Chciał się pożywić. Znów zwinnie unikając miecza wroga, zadał kontrę. Ostry koniec miecza zawadził lekko o pancerz przeciwnika, lecz nie zranił go. Dało to jednak inny efekt, minimalne zachwianie się oponenta. Wampir uderzył drugi raz, celując w bok, pod pachę Zgromadzeniowca. Tam, gdzie jego kolczuga powinna być nieco słabsza. Cios trafił cel, lecz odniósł podobny skutek co poprzedni. Dragosani musiał nacierać dalej, aby ubić ofiarę. Zablokował jej cios, który ześlizgnął się po jego mieczu. Był wampirem, więc nocą był szybszy od człowieka. Dzięki temu zdołał uderzyć, zanim tamten ponowił natarcie. Chlasnął ostrzem w dłoń przeciwnika. Trysnęła krew, poleciało kilka palców, wojownik zawył. Drago uderzył raz jeszcze, celując w gardło. Ostrze trafiło i zrobiło całkiem ładną ranę. Krew trysnęła z tętnicy. Idealne źródełko dla wampira. Doskoczył on do przeciwnika i przywarł do rany. Wypił kilka łyków, lecz to powinno wystarczyć, aby stał się podczas tej walki skuteczniejszy. Odepchnął od siebie wyjącego i konającego wojownika. Uderzył silnie z góry, wprost w jego twarz. Po tym pozostawił ciało z wielką raną na twarzy w kałuży krwi. Ruszył zabijać dalej.
4/5 Elfi łucznik
10/15 Wojownik zgromadzenia
Mogul:
Ork pędził tuż za Garirem, o mały włos wpadliby na siebie. W rękach dzierżył już swoje topory. Szarżował, na ile pozwalała mu kondycja i jego uzbrojenie. W szybkim czasie zbliżył się do jednego z wojowników. Ciął żelaznym toporem z góry. Impet, jaki nadał mu bieg nie pozwoliły zablokować ciosu. Ostrze przejechało po zbroi robiąc poważną rysę. Niestety, tylko rysę. Jednak odrzuciło wojownika na pewną odległość. Mogul chciał do niego doskoczyć, ale musiał zablokować stalowym toporem nadchodzący cios z góry innego wojaka. Drugą bronią ciął prostopadle do ciała przeciwnika. Temu niezgrabnie udało się zablokować cios, lecz wystawił się. Wziął krótki zamach i ciął w czaszkę na wysokości oczu. Broń wbiła się częściowo, ork nie patyczkując się, wyciągnął ją od razu. Polała się krew, zabarwiając w końcu broń, a wojownik padł martwy na ziemię.
4x Elfi łucznik
9x Wojownik zgromadzenia
Devristus Morii:
Zamieszanie przy wyłomie było dość wielkie. W końcu odbywało się tam starcie bezpośrednie, ale magowi jakoś nie chciało się w nim uczestniczyć, więc spojrzał na mury gdzie znajdowali się Elfi łucznicy. Nie stali oni biernie, gdyż ich strzały kierowały się w stronę zadymy przy wyłomie. To była ta chwila, gdzie przeciwnicy chociaż przez chwilę nie zwracali uwagi na maga. Anash! powiedział szybko, a w jego prawej ręce pojawił się magmowy granat. Wyparzył sobie łucznika, który stał od niego ok. 40 metrów. Dev spojrzał się na pocisk i za pomocą psioniki rzucił go w stronę ofiary, która przyjęła go z ochoczym wybuchem rozrywanego ciała. To samo stało się z kolejnym łucznikiem, który w kontakcie z nowym granatem po szybkim wypowiedzeniu Anash, stracił część nóg i tułowia. W tym momencie mag musiał osłonić się przed strzałą wznosząc przed sobą psioniczną tarczę, która odbiła strzał. Jednakże przeciwnik miał farta, bo odbita strzała przeszyła szyje sojuszniczemu krasnoludowi. Przepraszam wszeptał szybko Elf Anash! i kolejny pocisk poleciał jako kontra na strzałę. Tym razem elf nie miał tyle szczęścia, gdyż pocisk minął się z celem. W tym samym czasie elf użył ciała martwego krasnoluda jako tarczy przed kolejnymi strzałami. Tarcza okazała się mało skuteczna, gdyż elfi mag poczuł ból w lewym ramieniu. Spojrzał w tym kierunku i ujrzał wbitą strzałę w jego lewe ramię. Adrenalina sprawiła, że nie stracił panowania nad sobą i ciałem Anash krzyknął i wycelował w łucznika, a raczej jego korpus. To co stało się z łucznikiem zgromadzenia wywołało mały uśmiech na twarzy Devristua, gdyż o jedno zagrożenie mniej. Pozostał tylko jeden łucznik, ale ten był jak na razie poza zasięgem maga.
1 Elfi łucznik
9 wojownik zgromadzenia
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej