Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Hagmar:
//Sto razy było mówione na tej wyprawie. ;[
Barka sunęła dość szybkim tempem po rzece. Minęły cztery nudne dni, które spędzaliście na błahych rozmowach, grach, doglądaniu koni które znajdowały się pod pokładem, oraz szlajaniu się po pokładzie. Z jednego końca barki na drugi, i tak w te i wewte. Ale w końcu czwartego dnia już mocno po południu byliście prawie u kresu swej żeglugi. Pozostało wam około 10 godzin żeglugi, do celu.
Nessa:
Nawet nie zielona elfka wyszła na pokład, by zaczerpnąć powietrza. Miała już dosyć tej łajby, jednak starała się to ukrywać.
Wśród kompanii szły głosy, że już są blisko celu, więc Nessa zaczęła się rozglądać za kimś, kto mógłby podać jej szczegóły całej akcji. W końcu trzeba się przygotować.
Arti:
Na pokładzie znajdował się Aerth i siedział po turecku, spoglądając raz na horyzont, a raz w bezkresną toń wodnej głębi. Spojrzał za siebie i ujrzał Nudę. Piękna towarzyszka wyprawy i "Krucza Siostra". Ra zawsze podziwiał jej urodę, jak zawsze przy tej okazji wspominał sobie legendy o urodzie elfów. Może były troszkę przerysowane, ale nie da się ukryć, że Nuda przewyższała urodą najładniejsze panny rasy ludzkiej.
- Witaj Nudo - rzekł z nadzieją, że elfka go usłyszy. Nie chciało mu się krzyczeć by nie wyjść na jakiegoś nieokrzesańca.
Eric:
Diomedes zaś potulnie drzemał sobie pod pokładem przykryty kocem, który wcześniej posłużył hrabiemu Cadacusowi jako przebranie. Mimo wątpliwych walorów estetycznych było pod nim na tyle ciepło, by móc popaść w błogi sen nawet leżąc na powierzchni kilku beczek i częściowo desek podpokładu. Papuga, która nie odstępowała go na krok, siedziała na posterunku tuż obok boku Diomedesa i czujnie obserwowała przestrzeń wokół niego. Wierna i lojalna niczym pies. Ptasi pies!
Adaś:
Spod pokładu nagle wydrapał się krasnal Yarpen. Niósł on pod pachą pustą beczułkę po miodzie, którą bez ceremonialnie wyrzucił poprzez burtę. Kiedy dokonał się ten jawny czyn wandalizmu i zaśmiecania środowiska, przemówił tak aby wszyscy go słyszeli, równocześnie drapiąc się po tyłku:
Pódźcie wszyscy pod pokład. Radzić będziemy nad planem co go żeśmy go wymyślili we trzech.
Po skończeniu swego jakże krótkiego monologu, wziął kolejną beczułkę miodu, pod pachę i zszedł podpokład.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej