Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Adaś:
Kruk wciąż oparty o reje, nie zwracał uwagi na to co działo się na okręcie. Ignorował to, był pogrążony we własnych trochę ponurych myślach. Ale jego spokojne rozmyślanie zakłócił dźwięczny głos elfki. Elfki która zadała bardzo interesujące pytanie. Pytanie które w tym czasie znaczenie ma dość ważne. Kruk zaczął rozmyślać na ten temat, trochę się nagłowił nim postanowił odpowiedzieć, choć pytanie najprawdopodobniej było skierowane do wszystkich:
-Widać nikt tego nie wie prócz jaszczurki. Aragorn musiał być zbyt pewny siebie, aby przeoczyć tak ważną sprawę jak rośnięcie zgromadzenia w siłę. Szczerze powiedziawszy wydaje mi się że tylko on wiedział co się szykuje. Gdyż swego czasu wysłał mnie do Marcham na przeszpiegi, aby dowiedzieć się co tam się dzieje. Jak się okazało zgromadzenie miało tam swój przyczółek, w którym werbowali chłopów.
Kruk kiedy tylko skończył swoją wypowiedź, odwrócił się z powrotem w kierunku rei, aby powrócić do swych myśli.
//:Jeśli nie będziecie mieć nic przeciwko w najbliższym czasie przeskoczymy do przodu z podróżą.
Dragosani:
Słysząc marudzenie wampirzego potomka swojego poprzedniego wcielenia, Severus tupnął nogą o pokład, tak aby usłyszał to wspomniany Gunses.
- To ty chodź tutaj. Blady jesteś, opaliłbyś się trochę - odparł głośno, aby wąpierz usłyszał. - To chyba wygodniej i szybciej by było, niż cała reszta miałaby schodzić pod pokład, gdzie jest ciasno. - Severus oczywiście wiedział, i to z pierwszej ręki, że wyjście wampira na słońce nie byłoby dobrym pomysłem. Ale przecież wrednym trzeba być.
Eric:
- Przebranie tej... buu-ki... jak mniemam nie gwarantuje ochrony przed śmiercionośnym słońcem? - zapytał z współczuciem.
- Znam to uczucie. Na wakacjach nieźle sobie skórkę przypaliłem. Byłem czerwony jak rak. Przez jakiś tydzień nie miałem ochoty na bliższe spotkania ze słońcem - uśmiechnął się wrednie. - Choć w twoim przypadku problem zdaje się mieć diametralnie inne podłoże... - dodał i wspiął się po drabince na pokład, gdzie ciągle niezakłócenie panowało słońce.
Hagmar:
A ja pójde pod pokład! Miodu i innego dobrodziejstwa poszukać. Jak powiedział tak zrobił i po chwili znikł w czeluściach ładowni.
Arti:
- Czym jest to całe Zgromadzenie przeciw któremu udajemy się w wyprawę? - rzucił pytaniem Aerth Ra. Zdawał sobie sprawę ze swojej ignorancji, ale dotarł na wyprawę w chaotycznym biegu i nie miał czasu na pobranie żadnych informacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej