Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Dragosani:
Severus, gdy już wszedł na pokład barki, niemal natychmiast udał się na jej dziób. Uwielbiał podczas rejsów zajmować właśnie to miejsce, jeżeli oczywiście było to możliwe. Lubił patrzeć na fale, rozcinane przez dziób statku, lubił czuć na twarzy wiatr, niosący drobinki wody. Może było to spowodowane jego wewnętrznym pragnieniem wolności, które od dawna tkwiło w jego sercu? Wiele podróżował, pływał po morzach, oceanach i rzekach wiele razy, lecz nigdy nie mógł powiedzieć, ze ma dość tej specyficznej atmosfery podróży wodnych. Cichego postukiwania takielunku, zapachu mokrego drewna, krzyku mew. Wsłuchiwanie się w to i chłonięcie wrażeń, było przyjemnością może nieco bierną, lecz na pewno sprawiała mu radość.
Nessa:
Długoucha niestety skupiła się na kolebiących barkach, którymi transport w ogóle powinien być zakazany, i nie zdążyła odpowiedzieć Gunsesowi. Chociaż może to i dobrze? Wizja kilku (kilkunastu?) godzin spędzonych chyboczącej śmierci nazbyt ją zajęła i nie dosłyszała całej wypowiedzi hrabiego. Wampir twierdził, że coś ma i pozostawała kwestia, czy mówił o monopolu, czy akropolu. W dodatku, gdy Nessa się otrząsnęła będąc już na pokładzie, Cadacus gdzieś zniknął. Chyba się nie obraził? A może słoneczko zaczęło mu przeszkadzać.
- Co ty dzisiaj taki markotny? - zapytała Severusa, który akurat się nawinął, rozglądając się jeszcze, czy gdzieś nie ma słońcofoba.
Dragosani:
Rozmyślania Severusa nad sensem życia, wszechświata i całej reszty, przerwał śpiewny głosik elfki, która właśnie do niego zagadała. Widocznie tego akurat potrzebowała, albo też po prostu mimowolnie powiedziała losową kwestię, do losowej osoby. To się przecież zdarza, czyż nie? Ravnblod odwrócił się od widoku wody i spojrzał na elfie dziewczę.
- Markotny? A gdzie tam. Raczej uradowany perspektywą rejsu. Tyle, że skrycie uradowany - odpowiedział na jej troskliwe pytanie.
Nessa:
- To naprawdę skrycie skrycie - uśmiechnęła się elfka odpowiadając równie śpiewnie. Jednak wyraz jej twarzy szybko się zmienił:
- Co takiego świetnego może być w podróży tym czymś? - tupnęła w pokład z grymasem na twarzy. - Zimno i niestabilnie.
Dragosani:
- To proste, wystarczy ignorować te błahe niewygody - odpowiedział Severus, tonem wiekowego mędrca, który naucza nowicjuszkę w tajemnicach świata grzybów pleśniowych rosnących na sklepieniach mokrych i ciemnych jaskiń. Zbliżył się do łuczniczki i otulił ją ramionami w opiekuńczo-żartobliwy sposób.
- Przed zimnem można chociaż ochronić się tak. A niestabilność? Kwestia wprawy. Nie zwracaj uwagi na takie drobnostki i delektuj się chociażby odgłosami. Czasem aż żałuję, że nie przyłączyliśmy się do Francuza tak naprawdę. - Wyszczerzył się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej