Tereny Valfden > Dział Wypraw
Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
Gunses:
//Rana zaczęła się goić. Po kilku minutach po ranie nie było śladu.
- Tak, byłbyś nieśmiertelny... - rzekł Gunses - Kilka tygodni temu zostałem przeszyty miecze, przez płuca. Zaraz potem biegłem za innym wampirem kilometr, a potem leżałem na plecach a z brzucha wystawała mi gałąź... A nawet śladu nie ma po tym - rzekł Gunses i poklepał człowieka po ramieniu - Bycie wampirem nie jest takie straszne
Eric:
- O ile zaakceptujesz fakt, że już nigdy nie będziesz mógł spojrzeć na słońce - mruknął posępnie. - W jaki sposób można... Zabić wampira? - zapytał.
- Nie pytam oczywiście po to, by to wykorzystać - zaprzeczył gorączkowo, kiedy zorientował się, jak zabrzmiały jego słowa w tym kontekście.
Gunses:
- Jest kilka sposobów - rzekł patrząc dość niepewnie na człowieka - Lud nazywa nas nieśmiertelnymi, bo potrafimy wyjść bez uszczerbku po bardzo poważnych ranach, śmiertelnych dla innych ras. Ale zabić nas można... Jak pytasz? Nie wiem czy powinnem Ci to mówić.
Dragosani:
- Sam sobie odpowiedziałeś - stwierdził Severus, który krzątał się po krzakach nieopodal, szukając nie wiadomo czego. Pewnie poszedł po prostu się odlać i usłyszał rozmowę. - A wspomniane słońce to tylko wielka kula ognia. Nic specjalnego - skomentował słowa Diomedesa. Podszedł bliżej, szeleszcząc liśćmi pod stopami.
- Wyglądacie paskudnie - powiedział, widząc stan obu towarzyszy. Spojrzał w stronę mostu, zastanawiając się czy warto tam jeszcze wracać.
Hagmar:
Zaraz po elfce strzelał Garir, używanie kuszy było mniej skomplikowane niż strzelanie z łuku, bełt leży sam a drgania można łatwo zniwelować opierając broń chociażby o worek z piaskiem. A i pocisk leci szybciej, dalej, no i ma większego kopa. Generał doskonale to wiedział, strzelał z 70m żelaznym bełtem, pocisk wyleciał z ogromną siłą trafiając zgromadzeniowca w szyję przeszedł na wylot i - traf chciał - ranił drugiego. Ten pierwszy zdążył jeszcze złapać się za ranę ale był to tylko agonalny odruch.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej