Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysuszeni myśliwi
Gunses:
- Podobno to ty uchroniłeś tego nieszczęśnika - Gunses wskazał ręką na kaplicę- przed nieszczęściem zamiany w wampira? Tyś to wbił weń osikowy kołek. Powiesz nam czy zauważyłeś na jego ubraniu ślady krwi w okolicy serca, albo przebite ubranie czy ranę? Wbiłeś kołek w istniejącą już ranę?
Isentor:
- Tak to ja go znalazłem. Nie widziałem krwi na ubraniu ino wysuszone na wiór zwłoki. Szybko więc wbiłem w serce kołek. ÂŻadnych ran nie zauważyłem.
Gunses:
- Dzięki - rzekł Gunses i wzruszył ramionami - Chyba trzeba będzie przejść się do tego wampira...
Isentor:
Zacząłem iść w stronę dżungli, gdy oddaliliśmy się od uszu i oczu mieszkańców odezwałem się do towarzyszy.
- Gunsesie prowadź. Być może Twoja obecność wpłynie kojąco na zachowanie wampira.
//Chciałbym byście nie opisywali sami poczynań przeciwników i to co im się dzieje po waszej akcji, do czasu aż zniosę to ograniczenie. Dotyczy to umiejętności jak i walki, ataków.
Gunses:
- Skoro tak twierdzisz - Gunses wątpił, aby to coś pomogło. Na każdym renegacie, wampirzym banicie, który opuścił mury zgromadzenia, albo wręcz do niego umyślnie nie przystąpił wisiała kara śmierci. Prawo rządzące rasą wampirów było w tej kwestii jasne i klarowne. Wampir renegat ma umrzeć. Gunses kilka razy odstępował od tego wyroku, stosując tak zwane prawo łaski. Najbardziej znane z tych przypadków to zastosowanie prawa łaski dla Setmre, Dragosaniego, Metztli i Vincenta. Chociaż... Ktoś w końcu zabił całą rodzinę Drago. Gunses wymownie milczał.
Mieczem co jakiś czas siekał jakiś uporczywy krzak zagracający drogę. Mimo zimy w dżungli panował jako taki ruch. Co jakiś czas wrzeszczały ptaki. Co jakiś czas wrzeszczało coś, czego nie byli pewni co to było.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej