Gunses jeszcze kiedy sunął z twarzą w ziemi zaczął spinać mięśnie, na rękach odbił się niby na sprężynach podczas pompek i wykonał obrót, tak aby zniwelować efekty uderzenia ciałem w ziemie i być gotowym do ataku. Zaparł się nogami, obcasy butów wryły się w ziemię, Gunses chwycił miecz i wyszarpnął z pochwy, miecz w prawej ręce wyciągnął daleko w tył, podparł się na lewej dłoni i niczym dziki zwierz zasyczał. W tym czasie spijacz już był blisko, na tyle, by spróbować rzucić się na wampira i przygwoździć go swym kolcem. Gunses nie miewał bliższych kontaktów z kleszczami do tej pory. Musiał więc sprawdzić teorię w praktyce. Gunses zebrał się z ziemi i zaczął uciekać, ale tylko przez chwilę, zbliżył się on do drzewa i wskakując na pień wybił się z niego chcąc przeskoczyć stwora. Udało się. Gunses spadł na kolana, podrzucił głowę i ruszył od razu. Kleszcz odwrócił się błyskawicznie młócąc powietrze łapami niczym wiatrak. Gunses uchylił się przed kończynami wykonując piruet i ciął koniuszkiem miecza przez nieosłonięte tylne kończyny. Zaraz potem wykonał odskok i kolejny piruet zastawiając odruchowo i wyuczenie plecy klingą miecza. Spijacz podrzucił błyskawicznie do góry dwa kamienie i cisnął nimi w wampira. Gunses uchylił się przed pierwszym, drugi odbił szponem, a demoniczna ręka lekko zabolała. Wampir zdenerwował się. Chcesz walczyć wręcz? Proszę bardzo! pomyślał. Jego szpon w jednej chwili pokrył się tysiącami małych wyładowań, a cały efekt wyglądał, jakby Gunses przyodział jakąś rękawicę uszytą z piorunów. Gunses wykonał krótki rozbieg trzymając dla balansu miecz w prawej i wyskoczył. Spijacz chciał to wykorzystać, złapać Gunsesa w ręce i wbić na swój róg. I udało mu się, chociaż nie do końca. Kiedy Gunses się zbliżał, kleszcz złapał go w pasie i z impetem przyciągnął do siebie. Gunses nie mógł wymarzyć sobie lepszego scenariusza. Kiedy był już blisko uderzył z całej siły demonicznym szponem zaciśniętym w pięść. Uderzenie było tak silne, że czaszka spijacza wręcz eksplodowała. Mózg i wszystko to co się z niej znajdowało rozprysnęło na boki, a na wampira trysnął strumień krwi z żył i obkurczającego się worka na plecach. Gunses i spijacz w uścisku upadli na podłożę. Gunses wyrwał się z ramion spijacz i zobaczył, że dookoła zaroiło się od innych. Szybko przyjął postawę obronną będąc zwróconym plecami do Isentora i Patty.
25/28