Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pętla na gardle
Dragosani:
Widząc coraz to okazalsze budynki, do umysłu Severusa, lub raczej Dragosaniego, zaczęły powracać wspomnienia z życia w mieście. Jak choćby to, gdy nocy pewnej jeden z jego znajomych, w ramach wyrażenia artystycznej dezaprobaty, oddał mocz na drzwi innego znajomego. To były doprawdy piękne czasy. Pełne niezapomnianych przygód. No ale teraz też nie jest tak źle. Chyba. Severus, mijając kolejne domy, szedł ulicą, czasem bezczelnie przepychając się przez tłum,czasem omijając go. Oglądając domu coraz to zamożniejszych mieszkańców, szukał tego, w którym dominowałby kolor niebieski.
Anette Du'Monteau:
Wkrótce przed Tobą pojawiła się średniej wielkości niebieska brama. Broniła wejścia do posesji okolonej równie niebieskim murem.
Dragosani:
Severus był naprawdę zdegustowany, tym co zobaczył. Niebieska brama! I mur! Fuj! Czy szlachetnie urodzeni nie mogli zrozumieć, że najlepsze zdobienia ich posesji, to te najskromniejsze i najnormalniejsze? Historia architektury dworków szlacheckich niestety mówiła, iż nigdy się tego nie nauczą. W tej chwili jednak należało dostać się do domu klienta, ab porozmawiać z nim. Może będzie miał kilka przydatnych informacji. Mogło by to być trudne, gdyby nie jeden fakt - był radnym miasta. Więc teoretycznie mógł mieć jakaś sprawę do gospodarza tej posesji. A co za tym idzie, mógł liczyć na to, że nie tylko straż go przepuści, ale również grzecznie zaprowadzi do gabinetu szlachcica. Tak więc nie kryjąc się, ruszył dumnym krokiem w stronę bramy.
Anette Du'Monteau:
Przy bramie stał jeden strażnik. Obecnie ziewał i ospale przecierał oczy. Najwidoczniej miał za sobą ciężką noc. Zdawał się nie zwracać na ciebie większej uwagi.
Dragosani:
Gdy Ravnblod zlokalizował strażnika, co nie należało do trudnych rzeczy, po prostu do niego podszedł.
- Przybywam w imieniu Rady Miasta - zakomunikował ziewającemu strażnikowi, tonem typowego urzędasa. - Zaprowadź mnie do swojego pana - zażądał krótko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej