Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Mogul:
//: oszustwa robisz!!!!! działasz podprogowo pod mUzg krasnala i wysługujesz się zmarłymi ;(
Możliwe, że wpływało to tak na innych. Na orka to nie działało. To była tylko zwykła gadka, nic więcej. W końcu istoty myślące tak funkcjonują. Szczególnie w gronie samców. Tak sobie po pysku dadzą, ba, prawie pozabijać się mogą, ale potem następuje taka "zgoda". Nie musi to się ukazywać w tym, że nagle Wampir z Orkiem zaczną hasać sobie wspólnie na dziewczynki, nie, to nie było coś takiego. Z pozoru mogło to wyglądać tak, że dwójka, która zrobiła lekki szum w kompanii do gardeł by sobie skoczyła i jakby byli sami, to poszłyby w ruch bronie i pięści. Jednak prawda była taka, że są towarzyszami i mają tą samą misję. Chcąc, nie chcąc muszą współpracować i wiadome, przynajmniej ze strony Mogula, że za swojego kompana gotów by oddać nawet życie. Taka była natura orka, tak się wychował pod wodzą swojego ojca, który też nie brał udziału w wojnie na zielonych równinach. Czemu? To była już bardziej skomplikowana sprawa, o której nie zamierzał dyskutować.
- Chociaz nudno Iddeousie nie jest. Wyszczerzył kły.
Iddeous:
- Dla mnie jest, bo ponapierdzielałbym się już. Ahh pamiętam jak miało się misje z zabijaniem dezerterów lub bandytów.- rozmarzył się.- Cóż, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Ma się jedno życie.- stwierdził. - Dobra, ciekawe czy zaskoczy nas jeszcze jakiś spóźnialski swoim przybyciem?
Hagmar:
A Garir miał kłótnie w dupie. Był skupiony na prowadzeniu wozu po nierównej leśnej drodze, w środku nocy na dodatek. Dla bezpieczeństwa zarepetował "Pissmejkera", miał dziwne przeczucie że zaraz coś się stanie...
Gunses:
Pewnikiem Okres u Patty zbliżał się niezawodnie. Gunses przełykając ślinę zacisnął palce na łuku. Cóż spojrzał na Orka wygląda on jak samczyk, który zwietrzył zapach samiczki. Ale dooobrze, będzie lepszy w bitce. Niech tylko na siebie uważa. Nie mam zamiaru nadstawiać życia za niego. Hmm... Ciekawe, czy coś się zaraz stanie?
Hagmar:
Przeczucie wampira i krasnoluda nie zawiodło i tym razem, brodacz zatrzymał wóz i kazał czekać reszcie. Traktem przed nami pędziło 9 konnych. Hrabia natychmiast rozpoznał symbole na kolczugach jeźdźców. Garir dopiero po chwili... Do broni! Złapał kuszę i mimo panującego mroku starał się trafić, celował w człowieka. Trafił, ale nie w to co chciał, bełt wbił się w szyję konia sprawiając że pędzące zwierzę przewróciło się zrzucając z siebie jeźdźca. Pozostała ósemka ledwo zdołała wyhamować przed truchłem trafionego konia i nieprzytomnym towarzyszem.
Bełty: 29/30
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej