Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Mogul:
Pewnie gadam przez sen! I pewnie śledził mnie wtedy na tym zwiadzie i to nie był sen jak się pojawił. I to nie był zwykły zwiad, tylko Gunses chciał sprawdzić, jakie intencje ma ork, a że musiał zakumplować się z bandytami...
Gunses:
Ucichło. Gunses żałował, że rozmowa się nie toczy dalej... Klacz którą dosiadał, trzeba to przypomnieć, była klaczą Zgromadzenia. Przyzwyczajaną do wampirów od małego. I specjalnie tresowaną. Gunses chwycił za łuk i strzałę. Klacz momentalnie stanęła. Gunses błyskawicznie podrzucił łuk do góry. Napiął. Wymierzył. I zwolnił cięciwę. Cięciwa zagrała jak struna. Gunses nie wypuścił jednak strzały, którą celował w pobliską sosnę. Sprawdzał czy łuk jest dobrze napięty. Był. Wampir oparł łuk o łęk siodła, strzałę trzymając na nim. Klacz ruszyła. Wampir był przygotowany na każdą ewentualność.
Patty:
Co za komedia, pomyślałam i pokręciłam głową. Niby taki wielki wampir, a naskoczył na orka, jakby ten mu skradł cnotę. I w wyraźny sposób ich sprzeczka rozbijała drużynę, dzieliła ją na na podgrupy. Cóż za niefart. Nie zamierzałam się jednak mieszać, zapewne władca wampirów zaraz znalazłby setkę kontrargumentów, dlaczego ma prawo osądzać orka. Zamiast tego pyknęłam raz jeszcze z fajki, otaczając się kłębem dymu.
Iddeous:
Iddeous zaczął z nudów obgryzać paznokcie. Dość dawno ich nie obcinał, a nie miał cążków więc usługiwał się zębami. - Niezły teatrzyk. Palce.. Paznokcie obgryzać normalnie..- zaśmiał się lekko w duchu. - Hrabio Gunsesie, tutaj mi się wydaje, że walczymy dla tej samej, słusznej sprawy. Zostawcie swoje utarczki proszę chociaż na te parę dni, może więcej, może mniej.- powiedział Iddeous do orka i hrabiego. - mmm.. też bym sobie pyknął, ale kurna została fajka w domu..- popatrzył z zazdrością na fajkę, którą w ustach trzymała Patty.
Gunses:
Gunses spojrzał na Patty. Lubił takie harde. Takie ludzkie samiczki nieźle się karciło batogiem. Gunses był dobrym władcą. Wiedział również co dają takie zaczepki podczas podróży. Były dużo lepsze niż miziane rozmowy o mizianych przyjaźniach. Takie zaczepki, jakimi częstował wszystkich Wampir burzyły i ścinały krew. Napełniały wszystkich emocjami negatywnymi, ale dzięki temu dawały kopa, który w walce się przydaje. Wtedy, kiedy trzeba będzie stanąć na przeciw wroga, który chce Cię zabić. I zabić go, zanim on to zrobi. Takie zaczepki przygotowywały do walki, dawały siłę mięśniom i trzeźwość umysłowi. Krasnal Garir powinien to wiedzieć. Inni pewnie o tym nie wiedzieli, bo i skąd? Ale Garir? Wszak jemu ufał Aragorn. Ale czy wiedział? Czy ktoś mu powiedział, że może i musi ufać Wampirowi? Tego Gunses nie wiedział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej